Wiceminister Lewandowski: frazę „podatek od linków” traktuję jako element PR-u

Wiceminister Lewandowski: frazę „podatek od linków” traktuję jako element PR-u

 

Byłem zdziwiony, jak pierwszy raz usłyszałem o „podatku od linków”, szczerze mówiąc traktuję tę frazę jako element PR-u. Nic podobnego nie będzie miało miejsca, będzie można udostępniać linki na swoich timeline’ach – powiedział PAP wiceszef MKiDN Paweł Lewandowski odnosząc się do dyrektywy KE o ochronie praw autorskich.

Źródło: Serwis Samorządowy PAP

Bezpieczeństwo ofiar przestępstw – przełomowe zmiany w Systemie Dozoru Elektronicznego

Bezpieczeństwo ofiar przestępstw
– przełomowe zmiany w Systemie Dozoru Elektronicznego

Ministerstwo Sprawiedliwości jest gotowe na wejście w życie nowych rozwiązań prawnych, które zwiększają ochronę ofiar przestępstw i umożliwiają precyzyjne monitorowanie groźnych sprawców. Działający pod nadzorem Ministerstwa Sprawiedliwości System Dozoru Elektronicznego (SDE) został wyposażony w urządzenia, dzięki którym stał się jednym z najnowocześniejszych takich systemów na świecie.

– Mamy znakomite narzędzie, które nie tylko pozwoli na skuteczną ochronę ofiar przestępstw, ale też jest ok. 10 razy tańsze niż odbywanie przez skazanych kary w zakładzie zamkniętym. A np. niepłacący alimentów dzięki temu systemowi mogą zarabiać, czyli takie rozwiązanie przyczynia się do spłacania zobowiązań – mówił Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, podczas konferencji prasowej, jaka odbyła się12 czerwca br.
W konferencji wzięli też udział Patryk Jaki, Wiceminister Sprawiedliwości, który zajmował się pracami legislacyjnymi dotyczącymi SDE. – W 2015 roku przystąpiliśmy do odbudowy systemu, który – gdy Minister Ziobro zostawał Prokuratorem Generalnym – był w zapaści – stwierdził. Podkreślał też wyjątkową skuteczność takich rozwiązań – niewielki odsetek powrotu na drogę przestępczą przez noszących te urządzenia.

Z dziennikarzami spotkał się też gen. Paweł Nasiłowski, dyrektor Biura Dozoru Elektronicznego Centralnego Zarządu Służby Więziennej, którego Minister Ziobro nazwał „ojcem” nowego systemu. Generał zaprezentował działanie nowoczesnych urządzeń.
Przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany ustawowe, a także towarzyszące im inwestycje w sprzęt, sprawiają, że polski System Dozoru Elektronicznego osiągnął najwyższy poziom technologiczny. W postępowaniu przetargowym zabezpieczyło ponad 7 tys. urządzeń monitorujących. Pozwolą one na dokładną kontrolę nad groźnymi przestępcami oraz zapewnią skuteczną ochronę np. ofiar gwałtów. Dostawcą sprzętu jest krajowe konsorcjum, co przyczynia się do wspierania polskiej innowacyjnej produkcji.
Bezpieczeństwo pokrzywdzonych
Dzięki SDE będzie można m.in. precyzyjnie monitorować, czy sprawca gwałtu zbliża się do osoby chronionej. Zgwałcona osoba nie będzie już się bać, że gwałciciel po wyjściu z więzienia znów znajdzie się w jej otoczeniu i będzie ją prześladować. Nowa regulacja przygotowywana przez resort sprawiedliwości przewiduje, że sąd – na wniosek ofiary gwałtu – będzie musiał zastosować wobec skazanego dodatkowy środek karny w postaci zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego. Zakaz zbliżania się będzie kontrolowany właśnie w Systemie Dozoru Elektronicznego.

Wprowadzający nowe rozwiązanie projekt ustawy, przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości, został przyjęty przez rząd i uchwalony przez Sejm 12 kwietnia 2018 r. oraz podpisany przez Prezydenta 25 maja 2018 r. Ustawa ukazała się w Dzienniku Ustaw pod poz. 1010, weszła w życie 1 czerwca 2018 r.

Jak to działa

Sąd może orzec zakaz zbliżania się do osoby (najczęściej granicą jest 200 metrów).Osoba chroniona otrzymuje lokalizator, który może nosić jak telefon. Urządzenie wysyła sygnał do Centrali Monitorowania SDE, dzięki czemu na monitorze widać dokładnie miejsce pobytu chronionej osoby. Lokalizator pełni również rolę komunikatora – można przez niego ostrzec o zbliżającym się zagrożeniu. Urządzenie ma również przycisk do wezwania natychmiastowej pomocy. W nowej wersji urządzenie jest mniejsze, bardziej funkcjonalne oraz – co istotne – wyposażone w funkcję obsługi dwóch stref bezpieczeństwa (np. 200 metrów od sprawcy i granicy posesji).
Sprawca przestępstwa ma założoną na nogę bransoletę z nadajnikiem GPS, przypominającą kształtem duży zegarek. Każda próba ingerencji w urządzenie monitorujące jest sygnalizowana do Centrali Monitorowania SDE. Tak samo dzieje się w przypadku rozładowania baterii nadajnika. Urządzenie wysyła sygnał z miejsca pobytu kontrolowanej osoby.
Operator w Centrali Monitorowania SDE za pomocą systemu na monitorze obserwuje przez 24 godziny na dobę, gdzie znajduje się osoba chroniona, a gdzie sprawca. Gdy operator otrzyma z systemu monitorującego komunikat, że np. odległość między nimi jest mniejsza, niż wyznaczona przez sąd, natychmiast alarmuje osobę chronioną. Wydaje polecenie sprawcy, by zmienił kierunek przemieszczania się. Gdy ten nie reaguje, operator wzywa policję lub znajdujący się w pobliżu patrol SDE. Nowe urządzenia umożliwiają lokalizację z dokładnością do kilku metrów.

Kontrolowanie groźnych sprawców

Bardzo ważna jest też inna zmiana. Groźni sprawcy, poza bransoletą na nodze, będą wyposażani w mobilny rejestrator, za pomocą którego będą im wydawane polecenia. To nowość wprowadzona przez przygotowaną w Ministerstwie Sprawiedliwości nowelizację ustawy o Służbie Więziennej i ustawy – Kodeks karny wykonawczy. 25 maja 2018 r. została ona podpisana przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę, a 1 czerwca 2018 r. weszła w życie. Skazany, w przypadku którego zastosowano taki rodzaj dozoru, musi nieprzerwanie nosić rejestrator mobilny, odbierać połączenia i udzielać wyjaśnień na żądanie operatora SDE.
Dodatkowe urządzenie ułatwi kontrolę nad skazanymi z zakazem zbliżania się do określonych osób. Pozwoli też skuteczniej monitorować najgroźniejszych przestępców, którzy po odbyciu długoletniej kary więzienia wychodzą na wolność, ale nadal stanowią potencjalne zagrożenie. Takich osób, które nie kwalifikują się do leczenia w zamkniętym ośrodku, ale dla społecznego bezpieczeństwa wymagają całodobowej kontroli, jest obecnie ponad 40.
Ta sama ustawa przekazuje Służbie Więziennej obowiązek technicznej obsługi SDE. Chodzi np. o zakładanie i zdejmowanie nadajnika, instalowanie rejestratorów stacjonarnych w domu skazanego, kontrolowanie właściwego działania urządzeń i szybkie usuwanie usterek. Do tej pory zajmowała się tym prywatna firma, wyłoniona w przetargu. Pracownicy takiej firmy nie mają statusu funkcjonariusza, więc w razie potrzeby nie mogli np. podejmować interwencji wobec skazanego. W przypadku problemów wzywali policję.
Teraz całość zadań związanych z SDE przejmuje Służba Więzienna. To rozwiązanie korzystne dla bezpieczeństwa obywateli. Prywatna firma może odstąpić od umowy albo upaść. W przypadku państwowej służby nie ma takiego zagrożenia.

Szybka i tania kara dla skazanych

System Dozoru Elektronicznego zapewnia nie tylko ochronę ofiar przestępstw i monitorowanie sprawców. To też szybka i tania kara dla skazanych.
Miesięczny pobyt skazanego w zakładzie karnym kosztuje około 3100 zł miesięcznie, a jego utrzymanie w warunkach dozoru elektronicznego – nawet 10 razy mniej. Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości wróciło do sprawdzonych zasad, zgodnie z którymi skazani za mniej groźne przestępstwa mogą odbywać kary poza więzieniami.
Taka forma kary umożliwia skazanym pracę albo kontynuowanie nauki, a także zachowanie więzi rodzinnych. Lepiej służy resocjalizacji.
Wcześniej więzienia były pełne, a skazani czekali na wykonanie kary nawet pięć lat. Mimo to rząd PO-PSL zawęził dozór elektroniczny prawie wyłącznie do stosowania kar ograniczenia wolności.

Przywrócenie dozoru elektronicznego wobec skazanych na pozbawienie wolności przynosi szybki efekt. Po zmianach wprowadzonych przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, realizowanych przez wiceministra Patryka Jakiego, liczba osób objętych Systemem Dozoru Elektronicznego zwiększyła się już o 3100. Dozór elektroniczny stosowany jest m.in. wobec osób skazanych za niepłacenie alimentów. Dzięki temu mogą pracować i spłacać zobowiązania, a służby mają możliwość ich stałej kontroli.
Obecnie karę w SDE odbywa 5100 osób, przy zaledwie 54 operatorach systemu w Centrali Monitorowania. Łącznie dozorem elektronicznym od początku jego istnienia objęto ponad 73 tys. skazanych, a efektywność i skuteczność w wykonywaniu kary wynosi ok. 93 proc, co jest jednym z najwyższych wskaźników w Europie.

Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji
Ministerstwo Sprawiedliwości

Wspomnienia szkolne z lat 50.

Wspomnienia szkolne z lat 50.

Wspomnienia szkolne z lat 50.

W świątecznym numerze „Tygodnika Sanockiego” ukazały się wspomnienia o pani Teodozji Drewińskiej, organizatorce i dyrektorce Wyższego Naukowo-Wychowawczego Instytutu Żeńskiego i czytając o tej wspaniałej kobiecie uświadomiłam sobie, jak wiele wspólnych cech łączy dwie sanockie dyrektorki, jedną z początku XX wieku, drugą z późniejszych lat.
Może to w ramach wędrówki dusz idee pani Drewińskiej ujawniły się w talentach pedagogicznych i organizacyjnych pani dr Skołozdro?

Wiem, że wiara w wędrówkę dusz jest sprawą dość wątpliwą, ale podejrzewam, że w tym przypadku coś może być na rzeczy… Tu dodam, że pląta mi się jeszcze w tym zacnym pedagogicznym gronie literacka postać pani Latter z „Emancypantek” Bolesława Prusa. Pisarz ten celnie opisał przełożoną XIX – wiecznej pensji i widzę tu wiele podobieństw do realnych postaci dwu dyrektorek sanockich szkół żeńskich. Nic zatem dziwnego, że przez lata naszą szkołę cechował dyskretny wdzięk przedwojennej pensji.

Szkoło, szkoło gdy cię wspominam / oczy mam pełne łez… – pisał Julian Tuwim, a wiersz ten przychodzi niemal każdemu na myśl, kiedy wspomnieniem wraca do czasów młodości. Zacytowałam, dla porządku, pierwszą strofę, ale ani mi w głowie produkować łezki z tej okazji, przeciwnie – dla mnie wspomnienia szkolne to powrót do beztroskich lat młodości, zatem na miejscu będzie uśmiech, a nie łzy.
Moje licealne lata – 1953/57 – to ani łatwe, ani dobre czasy dla Polski, ale dla nas, uczennic – był to okres pełen radości i pogody.
Naiwna młodość ma swoje prawa, a nasi profesorowie uczyli nas prostych, uczciwych reguł postępowania. Proza życia dopiero czekała za rogiem…
Ze Szkołą pożegnałam się dawno i minione z górą pół wieku oraz stosowna dla starszej pani lekka skleroza spowodują, że moja relacja jest zdecydowanie subiektywna, ale mam nadzieję, że sporo koleżanek, które otrzymały patent na dorosłość w zbliżonych rocznikach, zgodzi się z moją optyką i przyzna, że dawne szkolne lata i ważne dla tych czasów Osoby warto, jak mówi Gałczyński „ocalić od zapomnienia”.
Nasza Szkoła, nosząca obecnie nazwę II Liceum Marii Curie Skłodowskiej, była – choć nie wprost – kontynuacją Instytutu Żeńskiego, a od 1936 roku do 1970 była kierowana twardą ręką przez panią dyrektor dr Zofię Skołozdro.
Nie robię tu przerwy na lata wojny, bo i wtedy trwała podziemna działalność edukacyjna pani dr Skołozdro i innych naszych nauczycieli.
Pani Przełożona, bo tak tytułowano panią dr Skołozdro – persona majestatyczna, dostojna i elegancka, ceniła pracowitość i dyscyplinę, a że była osobą wybitną i dominującą, odcisnęła piętno na działaniach Szkoły i już za życia stała się jej symbolem. W niełatwych latach powojennych w sposób uprzejmy, ale stanowczy potrafiła realizować cele wychowawcze i dydaktyczne zgodnie ze swoimi przekonaniami, a postępowała z taką kulturą i taktem, że kolejni wizytatorzy mimo szczerych chęci nie byli w stanie niczego Szkole zarzucić. Pani dr Zofia Skołozdro do 1970 roku rządziła bezapelacyjnie Szkołą, a starannie dobrane ciało pedagogiczne in corpore cieszyło się ogólnym autorytetem. W większości byli to przedwojenni, znakomicie wykształceni nauczyciele, którzy, choć trzymali rygor i dystans, nie traktowali uczniów jak bożego dopustu.

Zachowanie i stroje uczennic były podporządkowane ustalonym od lat regułom gry. Czarne lub granatowe fartuchy, ozdobione białym kołnierzykiem, włosy gładko upięte, loczki i pierścionki absolutnie wykluczone, czyste paznokcie, płaskie buty, a od święta białe bluzki i ciemne spódnice – jednym słowem schludność i skromność! Zapewne pani Teodozja Drewińska z ukontentowaniem zaaprobowałaby te obyczaje.
I wprawdzie do głowy nie przychodziło nam, że jesteśmy uciśnione i zniewolone, ale wybiegi, które stosowałyśmy, żeby choć trochę wybić się na niepodległość, stanowią do dziś dobrą pożywkę do wspomnień i żartów.

Natychmiast po maturze wystroiłyśmy się w klasyczne kostiumy, zamszowe szpilki, a niektóre koleżanki nawet zafundowały sobie trwałą. Urody i wdzięku raczej te zmiany wizerunkowe nam nie przysporzyły, ale tak odreagowałyśmy czas szkolnych mundurków.

Zostałam upoważniona przez koleżanki do spisania wspomnień o naszych profesorach. Zacznę – bo z wieku i urzędu – pierwszeństwo należy się pani Przełożonej.
O licznych zasługach i dokonaniach pani dr Zofii Skołozdro pisano już przy różnych okazjach, a ja chcę tylko skromną anegdotką ocieplić Jej surowy wizerunek.
Pani Przełożona i szkolny woźny pan Babiak rządzili nami surowo, acz sprawiedliwie. Panienki – mawiał pedel – ja i pani Przełożona uznaliśmy, że…- i tu następowało ogłoszenie kolejnego zakazu, a tych zakazów było niemało. Zakazy skutkowały, bo na przykład po bułki już nie wybiegało się na ulicę, ale tylnymi drzwiami do parku na trzecią przerwę wybiegało się nadal.

Będąc już na emeryturze, pani Przełożona złożyła wizytę w sanockiej Bibliotece. W wypożyczalni przy ladzie miała dyżur nasza koleżanka. Pani przełożona zawsze zwracała się do swoich uczennic po nazwisku, więc zadysponowała – X …ówna, proszę mi dać coś dobrego do czytania. Helenka, przejęta ważnością chwili i szczęśliwa, że akurat ma schowany pod ladą absolutny na owe lata bestseller – perełkę literatury iberoamerykańskiej- wręczyła z dumą Ważnej Czytelniczce „ Sto lat samotności” Marqueza.
Po tygodniu pani Przełożona oddała Helence czytelniczy rarytas i powiedziała z niesmakiem – X… ówna, co ty mi dałaś, proszę o jakąś przyzwoitą książkę, może coś Rodziewiczówny, albo Prusa.

Te wspominki z dawnych lat są okazją, by szczerze przeprosić panią Kazimierę Rafalską, bo krzywdziłyśmy Ją swoim brakiem sympatii. Związek Radziecki był naszym wrogiem, zatem nauczycielka języka rosyjskiego miała u nas z góry przechlapane, dopiero z wydanej w 1988 roku biograficznej książki „Wspomnienia polskiej nauczycielki” poznałyśmy dramatyczne losy pani Rafalskiej i zrozumiałyśmy, jak dzielnym człowiekiem była nasza rusycystka. Dodam jeszcze, że ucząc języka swoich ciemiężycieli, mimo naszej do niego niechęci – potrafiła zachwycić nas poezją i literaturą rosyjską. Nie każdego byłoby stać na wielkoduszność.
Chciałabym też przywołać postać lubianego powszechnie katechety ks. Andrzeja Moskala, który, umierając na chorobę nowotworową, odmówił przyjmowania leków przeciwbólowych, ponieważ ofiarował swoje cierpienia za pomyślność młodzieży sanockiej.
Nasza Szkoła w tamtych czasach nie była sprofilowana, mimo to umysły ścisłe zdecydowanie forowane przez profesora Nestora
Leńczyka były traktowane ulgowo przez polonistów i historyków.
Na lekcjach matematyki czy astronomii często słyszałyśmy – X…ówna nie będzie inżynierem ani kimś podobnym, niech siada, a Y…ówna pokaże, jak należy prawidłowo rozwiązać równanie.
A poloniści: Józef Pohorski, Maria Siekierzyńska i Jadwiga Kubrakiewiczówna pobłażliwie traktowali miłośniczki liczb i wzorów, nie wymagając od nich na przykład analizy literackiej „Wesela”. Dzięki takiemu podejściu każda z uczennic mogła bez wyrzutów sumienia pogłębiać swoje zainteresowania.
Pani prof. Jadwiga Lorenc, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w czeskiej Pradze, robiła, co mogła, by nauczyć nas poczucia piękna i doceniania sztuki w codziennym życiu. Po męsku ostrzyżona, zamotana w długie barwne spódnice, ozdobiona broszkami i koralami, lubiła chodzić po Sanoku udając, że nie widzi idących po drugiej stronie ulicy uczennic. Potem na lekcji żaliła się – łażą takie pannice i udają, że nie widzą starej nauczycielki – toteż szybko nauczyłyśmy się na jej widok wrzeszczeć z daleka – Dzień Dobry, Pani Profesor!
Obawiam się, że nie doceniałyśmy plastycznych talentów pieszczotliwie zwanej „Cioci Lorenc” i za to też przepraszamy.
Pani Helena Grabowska, pierwsza lewicowa nauczycielka w konserwatywnym Gronie Pedagogicznym –zachowując do końca życia swoje poglądy – weszła gładko w obce Jej środowisko i nikomu nie zaszkodziła, choć zapewne by mogła. Dyskusje światopoglądowe toczyła – poza lekcjami – z ks. Lechowiczem, który zastępował chorego ks. Moskala. Mieszkanki internatu miały do Pani Grabowskiej sporo pretensji, ale teraz wolimy pamiętać, jak dużo pomocy okazała swoim uczennicom, którym już w dorosłym życiu poplątały się ścieżki…
Byli jeszcze inni profesorowie. Siostry Kubrakiewiczówne Jadwiga i Wanda, Aleksandra Hycaj, Mirosław Węgrzynowicz, Szymon Słomiana i inni, a wszyscy zasłużyli na naszą wdzięczność i pamięć.
Dziś z perspektywy lat w pełni doceniamy wysiłki naszych Pedagogów i jesteśmy im wdzięczne za trud włożony w naszą edukację, a przy okazji naukę dobrych manier – ułatwiło to nam start w dorosłość. Wspominamy mądrość, życzliwość i siłę charakteru Grona, które w trudnych politycznie latach umiejętnie przemycało nieco prawdy historycznej, a w latach 50. wymagało to i sprytu i odwagi.
Na spotkaniach z okazji kolejnych rocznic matury wspominamy wszystkich naszych Profesorów serdecznie, z czułością i uśmiechem. To byli wspaniali ludzie i pamięć o nich pozwala nam wierzyć, że w tych latach zawód nauczyciela nie był przypadkowym wyborem życiowej drogi – był prawdziwym powołaniem.
Ewa Bieniasz

Oświadczenie redaktora naczelnego „Tygodnika Sanockiego”

Oświadczenie redaktora naczelnego "Tygodnika Sanockiego"

Oświadczenie redaktora naczelnego „Tygodnika Sanockiego”

W związku z pytaniami, jakie Państwo zadają od piątku 22 czerwca – o różnice pomiędzy moją zapowiedzią zawartości „Tygodnika Sanockiego” we wstępniaku na stronie 2, a zawartością gazety, pragnę wyjaśnić, że istotnie doszło do wstrzymania druku przygotowanego wcześniej materiału o tym, że kolejny kandydat, Tomasz Matuszewski, decyduje się walczyć o fotel burmistrza Sanoka.

Jak do tego doszło: pracownik redakcji (nadmienię, że żaden z dziennikarzy) poinformował Urząd Miasta o przygotowanym do druku wywiadzie z Tomaszem Matuszewskim. Do redakcji przyszedł dyrektor MBP i oświadczył, że materiał trzeba wycofać. Poprosiłam, żeby powiedział o tym redaktorowi technicznemu, ponieważ ja takiej decyzji nie wydam.

Mogę się jedynie domyślać, że żądanie dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej, któremu podlega „Tygodnik Sanocki”, gazeta samorządowa, było sprowokowane wcześniejszym wezwaniem go do Urzędu Miasta. Być może, ba – prawdopodobnie – zostało na nim wymuszone. Oświadczam: gdybym to ja wybierała pomiędzy publikacją materiału a utratą pracy, nie miałabym wątpliwości, co zrobić. Gazeta zostałaby wydana w takiej wersji, w jakiej wcześniej została zaplanowana i zaakceptowana przez zespół redakcyjny. Wycofany materiał był podobny do tego, jaki publikowaliśmy w związku z decyzją Jakuba Osiki o kandydowaniu na urząd burmistrza.

Zwracam się do Radnych Miasta Sanoka z pytaniami: czy według Państwa wszystko, o czym piszę powyżej, jest do zaakceptowania? Czy wolność lokalnej prasy odbierają Państwo jako zagrożenie? Czy mają Państwo zastrzeżenia do rzetelności „Tygodnika Sanockiego”, do przekazywania informacji, jakie wypływają z Urzędu Miasta czy Biura Rady? Czy niezadowalające są sprawozdania z działalności i osiągnięć któregokolwiek z burmistrzów?

Nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie. W Sanoku gościł niedawno laureat Nagrody im. Lecha Kaczyńskiego, Antoni Libera. Przyjechał tutaj, zaproszony przez dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej, spotykając się z publicznością na drugi dzień po tym, jak w Arkadach Kubickiego w Warszawie honorował go premier Mateusz Morawiecki jako jednego z najwybitniejszych polskich i  europejskich intelektualistów. Antoni Libera wspólnie z dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej Leszkiem Puchałą wypracowali projekt edukacyjny, długofalowy, dofinansowany przez Instytut Książki. Jeżeli dyrektora Biblioteki Miejskiej o takich zasługach można potraktować w sposób, jaki opisałam powyżej, strasząc utratą pracy, to pytanie brzmi: czy w mieście, w Sanoku, naprawdę rządzi Prawo i Sprawiedliwość?

Oświadczenie wysyłam do Centrum Monitoringu Wolności Prasy

Redaktor naczelny gazety samorządowej „Tygodnik Sanocki”

Małgorzata Sienkiewicz-Woskowicz

Centrum Bankietowe Royal Palace zaprasza

 

Centrum Bankietowe Royal Palace zaprasza

Centrum Bankietowe Royal Palace powstało z myślą o tych, którzy pragną zasmakować odrobiny wygody i luksusu w iście królewskim stylu z dala od codziennego zgiełku. Bo u nas spędzą Państwo niezapomniane chwile, a wszystko to przy dobrej atmosferze i organizacji pracy, dzięki którym z łatwością sprostamy nawet największym wymaganiom.

Centrum Bankietowe Royal Palace zapraszaWytworna, klimatyzowana sala bankietowa, apartamenty, restauracja, kącik dla dzieci, strefa relaksu to tylko niektóre z elementów naszej oferty. Z olbrzymią radością przygotujemy dla Państwa przyjęcie weselne, komunię, chrzciny oraz wszelkiego rodzaju imprezy firmowe i okolicznościowe. W naszym ogrodzie zorganizujemy niezapomniane urodziny dla Waszych pociech, ze specjalnie dostosowanym menu a animatorzy sprawia, że czas ten przemieni się w pełne uśmiechów i radości chwile.

Profesjonalny Szef Kuchni zadba o Państwa podniebienia serwując dania kuchni włoskiej i polskiej, urozmaicając czasami menu potrawami znad morza śródziemnego i z innych zakątków świata.

Nasi goście będą również mogli skorzystać z oferty hotelowej, gdyż starając się zapewnić pełnie komfortu przygotowaliśmy dla Państwa 30 miejsc noclegowych w apartamentach 2, 3 i 4 osobowych.

Zapraszamy zatem do zapoznania się z pełną ofertą naszego Centrum Bankietowego, a z naszej strony zapewniamy, że dołożymy wszelkich starań, żeby Państwa pobyt u nas był niezapomnianym przeżyciem.

ADRES:
ul. Witkiewicza 10,
38-500 Sanok

tel. menedżer obiektu: +48 698 789 842
tel. recepcja: +48 13 44 03 777
tel. restauracja – Trattoria: +48 13 44 03 778

Czym właściwie jest auto detailing?

Czym właściwie jest auto detailing?

Czym właściwie jest auto detailing?

Studio Kosmetyki Samochodowej – Detailing Sanok

Pod tym hasłem ukrywa się przemyślany, trwający nawet kilka dni proces mający na celu oczyszczenie, konserwację i renowację całego samochodu lub pojedynczych elementów jego budowy. Efektem prac będzie pojazd w stanie salonowym lub pokazowym, tak zwany show-car.

Auto detailing dba nie tylko o stronę zewnętrzną pojazdu – w równym stopniu skupia się na jego wnętrzu. Finalnie otrzymuje się idealnie lśniący, błyszczący egzemplarz samochodu zachwycający wyjątkowym wyglądem. W jakim celu przeprowadza się tego typu prace? Powodów może być mnóstwo. Do najpopularniejszych należy chęć podniesienia jego wartości rynkowej, zwiększenie żywotności oraz zwyczajna chęć posiadania nieskazitelnie pięknego pojazdu.

Auto detailing podzielić można ze względu na miejsce jego realizacji na zewnętrzny i wewnętrzny. Prace prowadzone w środku pojazdu skupiają się przede wszystkim na tapicerce, plastikach i innych elementach wyposażenia. Nie jest to zwykłe pranie i odkurzanie, lecz przemyślany i skrzętnie wykonywany szereg działań skupiających się na każdym detalu. Poza tekstyliami czyszczone są uszczelki, kokpit, listwy,renowacja skóry itd.

Żaden szczegół nie może być pominięty – efekt finalny musi zachwycać. Poza czyszczeniem, auto detailing we wnętrzu to również zabezpieczenia i konserwacja. Do wykonania powyższych czynności używa się specjalistycznych kosmetyków niedostępnych w sklepach motoryzacyjnych.
W przypadku auto detailingu zewnętrznego działania skupiają się przede wszystkim na lakierze.

Nie jest to jednak zwykłe mycie i polerka, lecz mnóstwo działań, począwszy od pomiaru lakieru pozwalającego bezpiecznie wykonać usługę, przez usuwanie zabrudzeń takich jak smoła, asfalt czy owady, pozbycie się rys, zadrapań, przywrócenie utraconej głębi koloru, na nałożeniu powłoki ceramicznej skończywszy. Jedynie w ten sposób można zapewnić pojazdowi nieskazitelny blask i wygląd, który zachwyci nawet w przypadku kilkudziesięcioletnich aut.

Mamy nadzieję, że choć trochę przybliżyliśmy Państwu pojęcie auto detailingu i odpowiedzieliśmy na kilka nurtujących pytań. Jak widać na powyższych przykładach, nie jest to zwykłe czyszczenie i polerowanie, lecz szereg długotrwałych i żmudnych działań przy wykorzystaniu profesjonalnych kosmetyków używanych z rozwagą. Decydując się na auto detailing
w profesjonalnej firmie można być pewnym, że auto po zabiegach tego rodzaju zachwyci wyjątkowym wyglądem i świeżością.

Przyjdź już dzisiaj
Detailing Sanok Tel. 510 218 803
Sanok, ul. Piastowska 57 (obok stacji LPG)
Zobaczmy się na Facebooku Detailing Sanok

Mamy to! W Sanoku powstanie podwórko Nivea!

Mamy to! W Sanoku powstanie podwórko Nivea!

Pojawiły się wyniki 4. edycji Talentów Nivea. Dzięki głosom sanoczan, zaangażowaniu mediów, które nagłaśniały konkurs udało się! W Sanoku powstanie podwórko Nivea.

Nie po raz pierwszy sanoczanie pokazali, że potrafią działać wspólnie i potrafią się zaangażować. By wygrać, na Facebooku powstała grupa wspierająca przedszkole. Rodzice i przedszkolanki codziennie przypominali o oddaniu głosu. Te działania przyniosły szczęśliwy rezultat. Maluchy będą miały nowe podwórko!

 

Dziękujemy !!!

Dyrektor Samorządowego Przedszkola Publicznego Nr 2 w Sanoku składa serdeczne podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu jakim jest zdobycie dla naszego przedszkola , ale także dla miasta Sanoka, placu zabaw w Konkursie „Podwórko Talentów NIVEA”. Dziękuję władzom miasta, które zgodziły się wskazać naszą lokalizację w konkursie. Dziękuję pracownikom placówki za ogromne zaangażowanie w przygotowanie przedszkola i dzieci do tego przedsięwzięcia. Naszym wychowankom za uśmiech i wiarę w to, że podwórko powstanie. Panu Adamowi Zoszakowi za realizację filmu promocyjnego na potrzeby konkursu. Dziękuję sanockim mediom, zwłaszcza portalowi Esanok, Tygodnikowi Sanockiemu oraz Wydziałowi Kultury i Promocji UM za rozpowszechnianie informacji o konkursie wśród mieszkańców miasta. Szczególne podziękowania dla Pana Tomasza Sokołowskiego, który na bieżąco monitorował sytuację i publikował informacje na temat aktualnych wyników głosowania na portalu Esanok, pani Edycie Wilk , która od początku akcji udzielała się w naszej sprawie na Facebooku tworząc grupy wsparcia, panu Rafałowi Jasińskiemu, który zadbał o nagłośnienie informacji o konkursie podczas organizowanych w naszym mieście imprez. Dziękuję również proboszczom sanockich Parafii za jednomyślnie pozytywny odzew i rozpowszechnienie naszej prośby o głosy wśród wiernych. Dziękuję wszystkim mieszkańcom Sanoka, w tym rodzicom naszych wychowanków oraz pracownikom, wszystkim znajomym i nieznajomym z całej Polski, za zaangażowanie i czynny udział w konkursie, za Wasze głosy, dzięki którym dzisiaj możemy się cieszyć wspólnym sukcesem. Do zobaczenie na nowym „Podwórku Talentów NIVEA” w Sanoku 🙂

Magdalena Biłas – dyrektor przedszkola

 

 

III Sanockie Zawody Rolkarskie Skate Cross o Puchar Burmistrza

III Sanockie Zawody Rolkarskie Skate Cross o Puchar Burmistrza

III Sanockie Zawody Rolkarskie Skate Cross
o Puchar Burmistrza

MOSiR Sanok serdecznie zaprasza wszystkich miłośników rolek do udziału w III SANOCKICH ZAWODACH ROLKARSKICH SKATE CROSS O PUCHAR BURMISTRZA.

Zawody odbędą się 1 lipca 2018 r. o godz. 09.00 w Arenia Sanok.

Uczestnicy zawodów startować będą w następujących kategoriach:

– rocznik 2003-2004
– rocznik 2005-2006
– rocznik 2007-2008
– rocznik 2009-2010
– rocznik 2011-2012
– rocznik 2013 i młodsi
– kategoria OPEN

Liczba miejsc na zawodach jest ograniczona – decyduje kolejność zgłoszeń.

Warunkiem udziału w zawodach jest e-mailowe zgłoszenie uczestnictwa na adres piterbluj@interia.pl, i wypełnienie formularza zgłoszeniowego dostępnego do pobrania na stronie www.mosir-sanok.pl.

RODO-szaleństwo. Czytelnicy o kuriozalnych przypadkach stosowania RODO

RODO-szaleństwo. Czytelnicy o kuriozalnych przypadkach stosowania RODO

RODO-szaleństwo. Czytelnicy o kuriozalnych przypadkach stosowania RODO

Niedługo będziemy klientowi zakładać worek na głowę i stopery w uszy, żeby przez przypadek nie zobaczył i nie usłyszał imienia innego klienta – komentuje Czytelnik Serwisu Samorządowego PAP.

Ministerstwo Cyfryzacji poinformowano w komunikacie, że do resortu dociera wiele informacji o kuriozalnych przypadkach stosowania RODO. Tymczasem, jak podkreślił Maciej Kawecki z MC, RODO jest racjonalne. Czytaj: RODO na cmentarzu. Zarządca cmentarza zamyka nekropolię, a dyrektor zaleca, by uczniów nazywać numerami

„RODO jest tak racjonalne, jak kary za naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych (maksymalnie 100 tys. zł na administrację publiczną, a 10 tys. zł dla instytucji kultury), zatem nie ma nic dziwnego, że w sytuacji braku szczegółowych wytycznych, co niektórzy są nieracjonalnie zapobiegliwi” – ocenia ABBA. „Puszka Pandory dopiero się otwiera, absurd goni absurd” – dodaje.

„RODO jest racjonalne. Czy Pan Dyrektor Kawecki redaguje rubrykę „dowcip dnia”?” – naigrywa się Om. „RODO jest racjonalne. To ludzie, którzy to „wdrażają”, są nieracjonalni” – uważa Artur.

„No to podawać imię i nazwisko, czy nie. Jakby Ministerstwo, oprócz wskazywania błędnego rozumienia RODO, wskazało, czy można, czy nie?” – dopytuje z kolei Zagubiony.

Zdaniem Czytelnika podpisanego jako Głos anty odkąd weszło w życie RODO wszyscy jesteśmy zasypywani ofertami szkoleń i dostosowań do RODO, a połowa ludzi, jeżeli nie większość, nawet nie zajrzała do rozporządzenia. „A tam jak byk jest napisane, że środki ochrony czy to fizycznej (szafy, biurka, postępowanie z dokumentami itp.), technicznej (oprogramowanie, zabezpieczenie sprzętu komputerowego itp.), jak i organizacyjne (polityki bezpieczeństwa, procedury) każdy podmiot dobiera indywidualnie do danych jakie przetwarza i ryzyka, że ktoś w nielegalny sposób będzie chciał je pozyskać” – wskazuje.

„Owszem można kupić program do szyfrowania za kilkanaście tysięcy, szafy metalowe na dokumenty, najlepiej pancerne, system dozoru ruchu w firmie za kilka tysięcy, tylko że zanim pracownik rozpocznie pracę, to minie kilka godzin, a klient będzie i tak stał pod drzwiami, bo trzeba będzie mu dać specjalną przepustkę (oczywiście po uzyskaniu zgody na przetwarzanie danych osobowych) i założyć worek na głowę i stopery w uszy, żeby przez przypadek nie zobaczył i nie usłyszał imienia innego klienta” – ironizuje.

Oko obywatlea pisze z kolei: „Dziesiątki maili z informacją z różnych firm o stosowaniu RODO, wyskakujące z lewej, z prawej lub z dołu okienka na różnych stronach internetowych. A tam, gdzie najistotniejsze moim zdaniem niewiele się zmieniło. Np. na stronach przedszkoli, gmin nadal są umieszczane zdjęcia dzieciaków, w przychodni nadal przy wszystkich trzeba dyktować pani z recepcji pesel itp.”

Źródło: Samorząd PAP

XVI MIĘDZYNARODOWY PLENER MALARSKO – FOTOGRAFICZNY MIAST PARTNERSKICH

XVI MIĘDZYNARODOWY PLENER MALARSKO - FOTOGRAFICZNY MIAST PARTNERSKICH

XVI MIĘDZYNARODOWY PLENER MALARSKO – FOTOGRAFICZNY MIAST PARTNERSKICH

Urząd Miasta Sanoka Sanocka Spółdzielnia Mieszkaniowa i ODK Puchatek  zapraszają na otwarcie wystawy poplenerowej malarstwa i fotografii.

Wernisaż: 30 czerwca (sobota), godz. 16.00
w Galerii Artistic Osiedlowego Domu Kultury Puchatek, ul.Traugutta 9

wystawa czynna od 30 czerwca do 15 lipca 2018r.

Koncert w wykonaniu Sanockiej Młodzieżowej Orkiestry Dętej AVANTI pod dyrygenturą Grzegorza Maliwieckiego.

Więcej informacji na stronie www.puchatek.esanok