KILER, NORBI, NINJA. Sanoccy kierowcy z wyobraźnią

Jednym ze sposobów na wyróżnienie się w tłumie są indywidualne tablice rejestracyjne, które w Polsce można zamawiać od 2000 roku. Jak się okazuje, z tej możliwości nie korzysta jednak zbyt wiele osób. Przez 18 lat w Sanoku wydano zaledwie 32 tablice. Powód? Komplet kosztuje tysiąc złotych, podczas gdy cena zwykłych tablic wynosi zaledwie 80 zł.

Spersonalizowane tablice nie dla wszystkich
– Indywidualne tablice rejestracyjne można zamówić podczas pierwszej rejestracji samochodu, przerejestrowania po kupnie pojazdu lub po zmianie adresu zamieszkania wiążącego się z przeprowadzką do innego powiatu – tłumaczy naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu, Jan Wydrzyński. – W myśl obecnie obowiązujących przepisów, każdy może złożyć do urzędu wniosek o indywidualne tablice z wymyślonym przez siebie ciągiem znaków. Musimy liczyć się jednak z tym, że nie we wszystkich przypadkach zostanie on pozytywnie rozpatrzony.
Ograniczeniom podlegają treści wytłaczane na tablicach. Niedopuszczalne są wulgaryzmy i wyrazy powszechnie uznawane za obraźliwe. Elementem składowym spersonalizowanej tablicy są dwa pierwsze znaki ustalane z góry i przypisywane do danego województwa. W przypadku woj. podkarpackiego rejestracja będzie zaczynała się od R0, R1, itd. Przykładowo dla pojazdów zarejestrowanych np. w Łodzi początkowe znaki to E0, E1, E2, etc., a w Warszawie W0, W1, W2, W3, itd. O dalszej kolejności decyduje już właściciel pojazdu. Wnioskodawca może wybrać od 3 do 5 znaków. Dopuszczalne jest stosowanie liter bez polskich znaków. Jedną lub dwie ostatnie pozycje można zastąpić cyframi.

Decyzja zapada w Rzeszowie

Chcąc zarejestrować pojazd należy udać się do Wydziału Komunikacji i Transportu, a następnie wypełnić stosowny wniosek. Decyzja o nadaniu indywidualnych numerów zapada w Rzeszowie. Na spersonalizowane tablice czeka się od 7 do 10 dni.
– Dopiero po uzyskaniu decyzji możemy zamówić tablice u naszego dostawcy, którego wyłaniamy w drodze zamówień publicznych – objaśnia naczelnik.
Kierowcy, którzy rozważają zakup spersonalizowanej tablicy nierzadko zastanawiają się czy będą mogli zachować ją po sprzedaży samochodu. Niestety, numer podobnie jak w przypadku zwykłych tablic, przypisany jest do samochodu, a nie do kierowcy.
– W myśl obowiązujących przepisów, nie możemy sobie zostawić spersonalizowanych numerów po wyrejestrowaniu lub sprzedaży samochodu. Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnych tablic. Trafiają one do nowego właściciela, a ten, jeżeli jest zameldowany w innym powiecie, podczas procesu przerejestrowania będzie musiał zostawić je w Wydziale Komunikacji – tłumaczy Jan Wydrzyński.

Koszty niejednych odstraszają

Cena związana z zarejestrowaniem indywidualnej tablicy rejestracyjnej niejednego może odstraszyć, ponieważ wynosi 1000 zł, podczas gdy koszt tradycyjnej tablicy to zaledwie 80 zł. Innymi dodatkowymi opłatami, jakie muszą ponieść właściciele pojazdów to: pozwolenie czasowe – 13,50 zł, dowód rejestracyjny – 54 zł, naklejka kontrolna – 18,50 zł, znaki legalizacyjne – 12,50 zł, opłata ewidencyjna – 2 zł. W przypadku auta sprowadzanego z zagranicy dochodzi opłata za wydanie karty pojazdu – 76 zł.

W poszukiwaniu unikatowych treści

Indywidualne tablice rejestracyjne często zamawiają właściciele działalności gospodarczych chcących zareklamować nazwę swojej firmy. Niejednokrotnie są to też prywatne osoby, dla których ważne jest, aby ich samochód wyróżniał się spośród innych. Stąd na tablicach najczęściej pojawiają się imiona, „ksywki”, rzadziej nazwiska, i to wyłącznie wtedy kiedy są krótkie.
– Pierwszą indywidualną tablicę rejestracyjną jaką wydaliśmy w Sanoku była GACEK. Jest ona już nieaktywna, ponieważ pojazd został sprzedany poza powiat sanocki – mówi naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu.
Wśród 32 tablic wydanych w przeciągu 18 lat znalazły się m.in.: KILER, NORBI, BLUE, HUHU, NINJA, FOX, SANOK, CICHY, WISZU, REX, CHEV9, LYP czy OOOOO.

Wyjątkiem ślubne tablice rejestracyjne

Nietypowe nazwy na tablicach rejestracyjnych kojarzą się przede wszystkim z samochodami, którymi do ślubu jadą państwo młodzi (tymi wydziały komunikacji się nie zajmują). Tu możliwości są nieograniczone, a ze względu na tradycję spotykane są dowolne nazwy. Przykładowo na tablicach pojawiają się tradycyjne napisy: Młoda Para, Nowożeńcy, romantyczne treści: Miłość to my, zabawne: Chłopaki sorry musiałem, Droga do raju lub obcojęzyczne np.: Game over czy Just married.

Edyta Szczepek