Słysząc słowo anioł w myślach pojawia się obraz pięknej istoty w białej szacie ze złocistymi włosami, pierzastymi skrzydłami i aureolą nad głową. W kulturze europejskiej jest on niezwykle ważnym symbolem, kojarzonym przede wszystkim z dobrocią, szczęściem oraz opatrznością. Nic więc dziwnego, że tak chętnie umieszczany jest we wnętrzach domów, nie tylko u osób bardzo religijnych. Niejednokrotnie stanowi piękny element dekoracyjny. Motyw dobrych duchów bardzo chętnie podejmowany jest w literaturze, filmie, muzyce czy sztuce. Z aniołami za pan brat jest Monika Krzywdzińska, sanoczanka, która od lat je kolekcjonuje, a od niespełna roku sama tworzy.

Biblia naucza o aniołach

Anioł w języku greckim oznacza tyle co posłaniec, ktoś wysłany z ważną wiadomością. W Piśmie Świętym doliczono się ponad 300 odniesień do aniołów. Z Księgi dowiadujemy się, że ukazywali się oni wielu świętym, jednak pomagają też zwykłym ludziom. Już w Starym Testamencie czytamy jednoznaczne Boże zapewnienie: „Oto ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem” (Wj 23,20). Z kolei św. Paweł pisząc o aniołach, przypomina: „Czyż nie są oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie” (Hbr 1,14). Kalendarz liturgiczny dwukrotnie wspomina o skrzydlatych posłańcach bożych. 29 września obchodzimy święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała, natomiast 2 października Święto Aniołów Stróżów.

Wdzięczny temat w sztuce

Najwcześniejsze wyobrażenie anioła znajduje się na fresku przedstawiającym Zwiastowanie i pochodzi z katakumb Pryscylii w Rzymie z II w. Początkowo przedstawiano go jako młodzieńca bez skrzydeł. Dopiero od czasów Konstantyna (IV w.) anioły zaczynają mieć skrzydła. Z czasem dochodzi kolejny atrybut w postaci złotej aureoli. W późnym średniowieczu spotykamy „grające anioły” dmące w trąby, jak chociażby w scenach Sądu Ostatecznego. Dziecięce postacie dobrych duchów mocno wpisały się w historię sztuki sakralnej szczególnie w okresie renesansu i baroku. Na wielu obrazach czy rzeźbach przybierają postać nagich, pulchnych chłopczyków ze skrzydełkami. Jednymi z bardziej znanych są anioły pojawiające się na słynnym XVI-wiecznym obrazie Rafaela Santiego „Madonna Sykstyńska”. W centrum widoczna jest Maryja z dzieciątkiem, u dołu siedzą podparci aniołowie wznoszący wzrok ku górze. Dwaj malcy stali się prawdziwą ikoną popkultury oraz inspiracją dla kolejnych twórców, podobnie jak słynny fresk Michała Anioła „Stworzenie Adama” znajdujący się w Kaplicy Sykstyńskiej.

Współczesne anioły

Skrzydlate postacie umieszcza się nie tylko w kościołach. Bardzo często obecne są w okresie Świąt Bożego Narodzenia pod różną postacią. Pamiątkowe figurki wręczane są jako prezent, goszczą na stołach wigilijnych lub zawisają na choince jako dekoracje wykonane z różnych materiałów. Motyw anioła często towarzyszy rękodzielnikom, którzy wykonują je w drewnie, na szkle, z ceramiki bądź innych materiałów.

W czym tkwi fenomen?

Anioły towarzyszą Monice Krzywdzińskiej od kiedy pamięta. Zawsze je lubiła i otaczała się nimi. Niejednokrotnie dostawała je jako prezent od znajomych, stąd przez lata w jej domu powstała całkiem duża kolekcja. Do dziś pamięta jak syn ze szkolnej wycieczki jako pamiątkę przywiózł jej aniołka, mówiąc: „mamo, przecież je zbierasz”.

Wtedy uświadomiłam sobie, że faktycznie tak jest. Gdziekolwiek bym nie pojechała zawsze przywożę ze sobą anioła – wspomina.

Co takiego widzi w tych skrzydlatych istotach? – Są po prostu piękne. W każdej postaci, czy namalowany, wykonany z gliny, papieru, czy drewna – odpowiada.

Z czasem pani Monika nie tylko kolekcjonowała anioły, ale również sama zaczęła je robić. Jej przygoda rozpoczęła się w zeszłym roku, kiedy z koleżanką pojechała do Rzeszowa na spotkanie rękodzielników. Wprawdzie na ponad dwugodzinnym spotkaniu nikt nie wspominał o technice utwardzania materiału, jednak w drodze powrotnej znajoma doradziła jej, że może warto bliżej przyjrzeć się tej technice. Od tego czasu pani Monika oprócz pracy zawodowej za biurkiem, w wolnych chwilach, zajęła się swoim nowym hobby.

To dla mnie takie oderwanie od codziennych obowiązków, odstresowanie się. Poza tym to zajęcie niesamowicie uczy cierpliwości – mówi.

W domowej pracowni cały czas znajduje się pierwszy wykonany przez nią anioł. Następne prace wręczała najbliższym oraz znajomym. Dla swoich rodziców z okazji Dnia Matki i Ojca stworzyła bieszczadzkiego anioła. Kolejne anioły wykonuje w zależności od upodobań klientów. Pierwsze prace powstawały przy tzw. muzyce anielskiej. W tworzeniu kolejnych inspiracją były utwory Starego Dobrego Małżeństwa.

Kurs oraz technika nie należą do najtańszych

Stacjonarnych kursów z techniki utwardzania materiału nie ma za wiele. Pani Monika w tym celu przeszukała Internet. Znalazła jedynie dość drogie szkolenie w okolicach Wrocławia i to w odległym terminie. Stwierdziła, że te pieniądze lepiej przeznaczyć na materiały, które w końcu też niemało kosztują.

Stwierdziłam, że spróbuję, a jak mi nie pójdzie zakupione materiały po prostu sprzedam. Pierwszego anioła stworzyłam na zasadzie prób i błędów – wspomina swoją pierwszą pracę, którą wykonała we wrześniu ubiegłego roku.

Uczyła się głównie z blogów, filmików i zdjęć, gdzie instruktorzy krok po kroku tłumaczyli jak je wykonywać.

Proces tworzenia wymaga wielkiej cierpliwości

Technika nie należy ani do tanich, ani do łatwych. Każdy, kto tylko posiada jakieś zdolności manualne powinien jednak bez problemu sobie z nią poradzić. Sposób powstawania takich aniołów wymaga wiele cierpliwości. Główki osadza się na specjalnych stojakach, następnie kształtowany jest tułów. Ręce wykonane są z drutu florystycznego, pogrubianego specjalnymi foliami, z kolei skrzydła powstają z gazy. W zależności od pomysłu na anioła, wycinane są materiały różnej wielkości, które następnie moczy się w różnokolorowym utwardzaczu. Przez jakiś czas „rzeźbę” można kształtować w dowolny sposób i tym samym nadawać jej odpowiedni wygląd. Przy tworzeniu anioła można tak naprawdę korzystać z dowolnych materiałów.

Na specjalne zamówienie skrzydła wykonywałam nie z gazy, a z piórek. Nie jestem zwolennikiem prac sztampowych. Chcę aby każdy tworzony przeze mnie anioł był inny – podkreśla pani Monika, pokazując kolejne prace.

Dobre duchy mają imiona

Anioły pani Moniki można podziwiać na fanpage’u. Nazwa strony – Laguz Love Art – powstała zupełnie przypadkowo. Gwoli wyjaśnienia, laguz jest jedną z run związanych ze stworzeniem świata i oznacza tyle co „wszelką płynącą wodę”. W dodatku jest to urodzeniowa runa twórczyni, która założyła stronę jeszcze zanim powstał pierwszy anioł. To była dla niej dodatkowa motywacja, aby w końcu ruszyć. I tak, od niespełna roku, spod rąk pani Moniki wychodzą kolejne, piękne anioły. A te trafiają już nie tylko do rodziny i znajomych, ale do zupełnie przypadkowych osób, które oczarowane są jej wyrobami.

Powstałe w pracowni dzieła opatrzone są konkretnym imieniem. To sprawia, że każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju.

Edyta Szczepek

Powietrze aniołów pełne,

a ich przejrzysty trzepot

jest jak natchnione ciepło

nad ognia złotą wełną.  /Krzysztof Kamil Baczyński