Gdyby Dogmana wyreżyserował ktoś inny niż Matteo Garrone, film z pewnością poniósłby klapę. Z prostej przyczyny, takiej mianowicie, że sama historia po odarciu ze skóry niewiele daje mięsa do nakręcenia filmu zajmującego, nie mówiąc już wybitnego. A tymczasem Matteo Garronep przerobił ten szkielet na dzieło.

Nazwisko Matteo Garrone jest pisane we Włoszech, ale nie tylko tam, dużymi literami od czasu, gdy 10 lat temu  40-letni podówczas reżyser zekranizował głośny reportaż-esej Roberta Sasviano o neapolitańskiej mafii camorrze – Gomorra. Film zdobył wielkie uznanie światowej krytyki i publiczności. Został nagrodzony Grand Prix na Festiwalu w Cannes i uznany Najlepszym Europejskim Filmem 2008 uroku. Kilka lat później powstał  równie rewelacyjny serial telewizyjny Giovanniego Bainconi. A wracając do Gomorry Matteo Garrone przegrał rywalizację o Złotą Palmę z reżyserem Klasy Laurentem Cantete.W tym roku Matteo Garrone znów otarł się o Złotą Palmę. Ale twórca Dogmana musiał się zadowolić tylko nagrodą dla najlepszego aktora – rewelacyjnego Marcello Fonte w roli psiego fryzjera i weterynarza. Złotą Palmę  odebrała mu Zimna wojna Pawlikowskiego. Oba obrazy znów rywalizują, tym razem  jako oficjalni kandydaci swoich krajów o Oscara dla najlepszego nie anglojęzycznego filmu.

 

Zarówno w przypadku Gomorry, jak i Dogmana nie może się obejść bez słowa „włoski neorealizm”. W obu dziełach Garrone sięga po tematy z ulic włoskich miast, po historiezwykłych ludzi, o „których nikt nie snuje marzeń”, jak określa ich Roberto Saviano. W pierwszym filmie dla podkreślenia autentyzmu występowalimłodociani aktorzy niezawodowi. W Dogmanie w rolach głównych widzimy już zawodowych, z tym że wspomniany Marcello Fonte gra jak naturszczyk, bo ma w CV zaledwie kilka aktorskich epizodów. Historię uczciwego weterynarza, który bezwolnie daje się zaszczuć „przyjacielowi” – osiedlowemu chuliganowi, dresiarzowi i kokainiście, reżyser wyszperał z gazet sprzed kilkudziesięciu lat. Do tego stopnia go zainteresowała, na tyle była szokująca, że postanowił ją zinterpretować na swój sposób. Tak więc Matteo Garrone wziął na warsztat prawdziwe wydarzenia z peryferii włoskiego oficjalnego życia i na tej glebie wyhodował własny rodzaj filmowego realizmu.

Reżyser przemawia przede wszystkim przemyślanymi w każdym szczególe obrazami. W tym filmie nie ma przypadkowego ustawienia ani ruchu kamery. Każda scena jest doskonale oszlifowanym diamentem odbijającym wiele  świateł: od groteski, tragizmu, nieoczekiwanego liryzmu, po wszechobecną ironię. Marcello pielęgnuje psy, Marcello walczy z agresywnym psem, Marcello przywraca do życia małego, wsadzonego do zamrażarki czworonoga, ten niespotykanie spokojny Marcello sprzedaje kumplowi biały proszek, Marcello opiekuje się córką, wyjeżdża z nią na egzotyczne wakacje, gdy wreszcie trafia do więzienia wrobiony przez kolegę w przestępstwo, mści  się na nim w sposób okrutny. Tę pewną jednostajność ożywia śmiały wizualny styl opowiadania, w zamyśle reżysera sfera obrazów jest jedyną nadzieją na przywrócenie do życia człowieka, „o którym nikt nie snuje marzeń”. Na wydobycie go z zapomnienia,  przez to  nadanie jego życiu jakiegoś sensu.

Oczywiście można sięgnąć po utarte zwroty, by wyjaśnić irracjonalne zachowanie weterynarza. Wierny jak pies. Owszem, to dobrze brzmi w kontekście niepozornego weterynarza, ale nie wyjaśnia do końca dwuznacznej więzi łączącej drobnego Marcello z olbrzymim Simoncino. Wszystko wskazuje na to, że włoski reżyser opowiadając tę z gruntu prostą kryminalną historię, chciał pokazać, że ile byśmy nie włożyli moralnego wysiłku, to nigdy nie da się wyeliminować z cywilizowanego życia bezinteresownej agresjii chęci dominacji jednych nad drugimi. Układ niewolnik i jego pan jest wciąż aktualny.

 

Dogman, Włochy (2018), dramat 102 min., scen. i reż. Mateo Garrone, w rolach głównych: Marcello Fonte i Edoardo Pesce. W polskich kinach od 14 września 2018 r.

 

Ocena: 5/6

Piotr Samolewicz, piotrsamoldewicz.pl

 

Fot. Materiały prasowe dystrybutora – „Dogman”.