W pożarze stracili dom oraz cały swój dobytek. A co najważniejsze utracili kochanego męża oraz ojca. Teraz stają na nogi, dzięki pomocy i wsparciu ludzi o wielkich sercach. Prawdopodobnie na Boże Narodzenie rodzina będzie mogła cieszyć się domem w stanie surowym.

Do tragedii doszło 11 marca około godziny 7 przy ulicy Zagumnej w Sanoku. Płomienie strawiły doszczętnie dom rodziny Izdebskich. W pożarze budynku mieszkalnego zginął mąż pani Lucyny, którego, pomimo długiej reanimacji nie udało się uratować.

Dramat, jaki spotkał rodzinę jest ogromy, tym bardziej, że krótko cieszyła się ona odnowionym domem, który małżonkowie wspólnie przez ostatnie 10 lat budowali. Kobieta wychowuje trójkę dzieci. Ich jedynym źródłem utrzymania jest jedna pensja. Ponadto pani Lucyna opiekuje się swoją niepełnosprawną, ponad osiemdziesięcioletnią mamą, która przykuta jest do łóżka od pięciu lat. Obecnie cała rodzina mieszka ze schorowaną kobietą w starym, drewnianym domu, w którym nie ma łazienki.

Jest szansa, że na święta uda się spełnić pierwsze życzenie tej rodziny. Nareszcie wszystkie formalności udało się zakończyć i rozpoczęto odbudowę budynku. Na obecną chwilę zostały wylane fundamenty oraz podłączono instalację. Lada moment będzie stawiana cała konstrukcja.

– Trzy tygodnie temu podpisaliśmy umowę na wykonawstwo. Bardzo długo trwały wszystkie procedury. Między kwietniem, a majem ruszyliśmy z pozwoleniami. Niecały miesiąc temu uzyskaliśmy decyzję o pozwoleniu na budowę – mówi Damian Biskup z Fundacji Czas Nadziei.

Firma, z którą została podpisana umowa, zobowiązała się, że do końca roku powstanie budynek w stanie surowym.

– Możliwe, że gwiazdka dla państwa Izdebskich zaświeci już nad nowo wybudowanym domem – dodaje nasz rozmówca.

Do wykończenia budynku jednak droga daleka. Brakuje pieniędzy. Fundacja uzbierała 65 tysięcy złotych. Pani Lucyna również ma zebraną pewną kwotę, którą otrzymała z datków.

Na pomoc rodzinie Izdebskich ruszyli ludzie o wielkich sercach. Najbliżsi sąsiedzi, rodzina, przyjaciele, natychmiast zorganizowali zbiórki pieniężne. Uzbierane pieniądze pozwoliły zaspokoi
najpilniejsze potrzebny. Pracownicy szpitala, w którym pracuje pani Lucyna, również zorganizowali zbiórkę.

– Tyle ludzi pomogło naszej rodzinie, nawet osoby, które w ogólne nas nie znają. Usłyszeli o tragedii, jaka nas spotkała i okazali nam swoje serca. Wszyscy się zjednoczyli, jest w naszym społeczeństwie ogromna empatia – mówi Lucyna Izdebska.

Z sanockich szkół także płynęła pomoc dla poszkodowanych Zorganizowano zbiórki oraz pikniki charytatywne. Odbudowa domu nie byłaby możliwa, gdyby nie ludzie, dzięki którym mogły rozpocząć się prace. Wszystkie te osoby zrobiły to zupełnie za darmo.

– Dzięki pomocy ks. Piotra Buka, proboszcza parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sanoku, udało się uzyskać z Caritasu Archidiecezji Przemyskiej10 tysięcy złotych na pomoc pogorzelcom – kontynuuje Biskup.

– Dzięki okazałej pomocy i wsparciu Janiny Roś, Marioli Sidor oraz Wincenta i Jakuba Janowskich nie udałoby się rozpocząć tej inicjatywy. Stworzyli projekt domu, zaopatrzyli w materiały budowlane, pomogli od strony organizacyjnej – dodaje.

Rodzina nadal potrzebuje wsparcia i pomocy. Brakuje elementów wyposażenia domu, takich jak meble i sprzęt elektroniczny.

– Potrzeb jest wiele. Nie mamy prawie nic. Zgłosiła się firma, która zaoferowała się wyposażyć naszą kuchnię oraz jedna rodzina, która chce przekazać nam umeblowanie pokoju – informuje kobieta.

Rodzina Izdebskich pomimo tragedii jaka ją spotkała stara się żyć normalnie. Pani Lucyna pracuje w szpitalu, by móc utrzymać siebie oraz dzieci. Najstarszy syn kończy studia w Krakowie, zaś córka podjęła naukę na kierunku ekonomicznym w Rzeszowie. Najmłodszy syn jest w klasie maturalnej.

– Pani Lucyna czuje wsparcie. Środowisko ją wspiera i nie chodzi tylko o społeczność lokalną, która zawsze byłą obok. Ja, jako bliski sąsiad życzę im, by jak najszybciej mogli wejść do nowego domu i poczuć to ciepło, którego w tej chwili nie mają – mówi Damian Biskup.

– Ludzie potrafią jednoczyć się w takich sytuacjach. W imieniu swoim i dzieci dziękuję wszystkim za okazaną pomoc – kończy pani Lucyna.

Razem możemy wesprzeć pogorzelców. Wpłaty można dokonywać na konto Fundacji Czas Nadziei. Firmy budowla oraz osoby prywatne, które pragną wspomóc rodzinę również mogą kontaktować się z fundacją.

Dominika Czerwińska