O to, kto i kiedy wymyślił wino spiera się kilka narodów. Na Bliskim Wschodzie popijano je już w trzecim tysiącleciu p.n.e. Do Polski dotarło najprawdopodobniej wraz z chrześcijaństwem, a rozpowszechniło się w XIV w. Obecnie jednym z największych i najprężniej rozwijających się regionów winiarskich w Polsce jest woj. podkarpackie.

Jeden z czołowych graczy na Podkarpaciu. Wine & Spirits z Witryłowa

Początki winnicy na tzw. Pańskiej Górze związane są z 2011 rokiem. To wtedy posadzono pierwsze krzewy winne. W następnych latach dokonano kolejnych nasadzeń sukcesywnie powiększając teren. Właścicielami ponad 8 ha połaci są znani na Podkarpaciu Marta i Maciej Półtorakowie, a współpracujący z nimi znany polski enolog Piotr Stopczyński odpowiedzialny jest za wszelkie procesy dotyczące zarówno uprawy, jak i produkcji wina w Witryłowie.
W najbliższych latach planowane są dalsze inwestycje. W przyszłym roku winnica zostanie powiększona o kolejne 1,5 ha, co łącznie da 10 ha kwitnących winorośli.
– Szukamy idealnych działek i przygotowujemy glebę pod nasadzenie – mówi pan Piotr.
Szkopuł w tym, że na Podkarpaciu jest bardzo duże rozdrobnienie gospodarstw rolnych oraz działek. Ciężko znaleźć większe areały, pięcio czy dziesięcio hektarowe.

W malowniczej wsi gminy Dydnia oprócz parceli wybudowana jest przetwórnia z piwnicami do leżakowania. Odbywa się tam więc cały proces produkcji poczynając od przejęcia owoców, przerabiana, fermentowania, leżakowania, aż do rozlewu. Obecnie wina z piwnicy Półtoraków dostępne są w rzeszowskim hotelu Hilton Garden Inn oraz w restauracji Briosz, mieszczącej się w Millenium Hall.
– W sierpniu produkt trafi do topowych restauracji w Polsce z którymi nawiązujemy w tym momencie współpracę i dogrywamy szczegóły – podkreśla pan Piotr.

Rekordowo ciepły kwiecień

W tym roku panują bardzo dogodne warunki pogodowe dla winorośli.
– Nie wystąpiły wiosenne przymrozki, a w ostatnich latach zimy są dosyć łagodne – zauważa enolog.
Podczas gdy okres przebarwiania gron następuje zazwyczaj w pierwszej połowie sierpnia, w tym roku miał miejsce w pierwszej połowie lipca, a więc miesiąc wcześniej. Kwiecień był jednym z najcieplejszych miesięcy od ponad 200 lat. Również sierpień zapowiada się bardzo ciepły. To wszystko sprzyja uprawie bio-roślin.

Polska potęgą winiarską w 2050 roku

Nie ulega wątpliwości, że winiarstwo w ostatnich latach stało się w Polsce bardzo modne. Coraz częściej konsumenci odchodzą od wysokoprocentowych alkoholi na korzyść win. W dodatku wzrasta zainteresowanie polskimi produktami, również winami. A te wraz ze zdobywaniem doświadczenia w tej dziedzinie stają się coraz bardziej popularne oraz co istotne, międzynarodowe.
– Śmiało mogę stwierdzić, że co poniektóre winnice mogą konkurować z winnicami naszych sąsiadów. Co więcej, na podstawie badań amerykańskich instytutów wynika, że Polska w 2050 roku może być potęgą winiarską w Europie – pan Piotr.

Prestiżowa nagroda w Poznaniu

Wina z Witryłowa wyróżnia przede wszystkim jakość, którą doceniono podczas tegorocznego konkursu winiarskiego „Polskie Korki 2018” w Poznaniu. Czerwone wino z piwnicy Półtoraków zdobyło „złoty korek”, natomiast białe – „brązowy korek”. Wine & Spirit wyrasta więc na jednego z czołowych graczy na Podkarpaciu.
– Jest to efekt bardzo ciężkiej pracy – podkreśla enolog.
Istotna w produkcji jest intensywna redukcja owoców oraz zbiór wyłącznie dojrzałych gron. To przekłada się później na jakość produktu.

 

Piwniczka po sąsiedzku

Na własną piwniczkę w miejscowości Gyongyospata w północnych Węgrzech zdecydował się Wiesław Jarosz. Pan Wiesław zaczynał od winnicy w Polsce, która mieściła się na 30 arach. Zrezygnował z niej ze względu na niezbyt dogodny klimat.
– Na południu jest cieplej. Okres wegetacyjny jest o 4, 5 tygodni dłuższy, a średnia temperatura roczna o 5,6 stopni wyższa niż u nas. Jesień jest bardziej pogodna – wymienia zalety posiadania winnicy za granicą pan Wiesław. – Tam prowadzenie uprawy jest dużo bardziej przewidywalne.

Niespełna 90 km od Budapesztu, pan Wiesław ma swoją piwnicę, przetwórnię, w której mieści się cały sprzęt. W Gyongyospata odbywa się butelkowanie. Następnie gotowy trunek trafia do Polski. Na Węgrzech obostrzenia w prawie są bardzo rygorystyczne, dlatego Jarosz nie ma tam własnej ziemi czy winnicy. Zaprzyjaźnił się więc z młodym węgierskim hodowcą winorośli, który dostarcza mu owoce.

Pan Wiesław sprzedaje wino w restauracjach, pensjonatach, hotelach i agroturystykach. W planach ma budowę winiarni tuż przed Zagórzem, gdzie jadącym w Bieszczady turystom oferowałby swój smaczny trunek.

 

Winnica Dolina Sanu na Szlaku Historycznych Receptur

Na pięknych stokach Gór Słonych, w dzielnicy Olchowce swoją winnicę ma Józef Bodziak. Najbardziej wysunięta na południowy wschód uprawa winorośli w Polsce znajduje się na słynnym Szlaku Historycznych Receptur. Gospodarstwo rolne przejął po rodzicach. Uprawa, która obecnie liczy 1,6 ha założona została w 2006 roku. Pasja pana Józefa zrodziła się podczas wielokrotnych wizyt w Niemczech, gdzie pracował przy zbiorach, pielęgnacji i uprawie winorośli. Od zaprzyjaźnionych winiarzy dostał pierwsze sadzonki, które na sanockich ziemiach przyjęły się znakomicie. Z czasem ich ilość oraz różnorodność wzrastała, obecnie jest już około 6 tysięcy.

Winnica Dolina Sanu, jak podkreśla sam gospodarz, usytuowana jest pod dobrym nachyleniem. Jedyną zmorą jest zaraza, która może się pojawić, ale pan Józef i na nią ma sposób. Wysoka trawa powoduje zakażenie winogron różnymi chorobami. Jedną z gorszych jest mączniak rzekomy.
– Dlatego mam wszystko wykoszone – mówi. – W tym roku pogoda jest korzystna, więc i zbiory powinny być dobre.

Pan Józef ze szczególną troską codziennie dogląda winnicę. Nie dziwi więc fakt, że to gospodarz oprowadza po swej posiadłości mniejsze i większe grupy turystów. Po zwiedzeniu winnicy i piwnicy zaprasza na degustację trunków. W ubiegłym roku pan Józef wybudował w tym celu specjalne pomieszczenie degustacyjne. Namówił go do tego przewodnik beskidzki, Piotr Kutiak. Na zainteresowanie nie narzeka.
– Wielu turystów interesuje się winiarstwem. W przyszłości myślą nawet o założeniu własnej winnicy. Stąd często pytają mnie jakie trzeba spełnić warunki, jaka powinna być ziemia, jak obcinać i pielęgnować winorośl oraz jakie środki ochrony stosować. Staram się im to wytłumaczyć – mówi.

Winnica nad Sanem stanowi niemałą atrakcję. Szczególnie chętnie odwiedzana jest przez osoby, które podążają Szlakiem Historycznych Receptur.
– Plany na przyszłość to powiększyć winnicę do areału 2,5 ha – mówi pan Józef. – W przyszłości chcę ją przekazać dzieciom.

 

Edyta Szczepek