Jeszcze dobrze nie zakończyła się zbiórka na leczenie chorej na białaczkę limfoblastyczną Mariki, a nasz bohater, Łukasz Bańczak pomaga kolejnej osobie. Jest nim 35-letni Jacek Bochniak, który na skutek nieferalnego upadku z dachu, 25 kwietnia br. uszkodził rdzeń kręgowy i obecnie porusza się na wózku inwalidzkim.

 

– Jedna chwila, ułamek sekundy może zmienić życie. Może nawet je zakończyć, zupełnie nieoczekiwanie, bez uprzedzenia. Nigdy nie myślałam, że to spotka właśnie moją rodzinę – pisze na stronie Fundacji Siepomaga żona Bochniaka, pani Katarzyna.
Wykonywane wielokrotnie prace na wysokości tym razem nie zakończyły się pomyślnie. Wystarczyła chwila nieuwagi, pan Jacek poślizgnął się i spadł z dachu uderzając głową o metalowy pręt.
– Z mężem był wtedy mój tata, od razu rzucił się na pomoc. Jacek był przytomny, zdołał powiedzieć „nie ruszaj, zostaw mnie tak jak leżę. Dzwoń po pogotowie. Chyba złamałem kręgosłup” – relacjonuje kobieta.

Pani Katarzyna o wypadku dowiedziała się dopiero po powrocie z pracy. Od razu pojechała do sanockiego szpitala.
– Myślałam, że złamał nogę… w końcu spadł „tylko” z 1,5 m – tłumaczy.
Po wykonanych badaniach został przewieziony do szpitala w Mielcu, gdzie przeszedł operację. Lekarze nie mieli zbyt dobrych wieści, diagnoza była przerażająca. Złamany kręgosłup, uszkodzony rdzeń kręgowy i paraliż od klatki piersiowej w dół. Zostały wkręcone śruby, wstawione płytki. Miesięczna rehabilitacja w szpitalu nie przyniosła oczekiwanych efektów. Wtedy rodzina dowiedziała się od znajomego o prywatnym ośrodku rehabilitacyjnym w Krakowie. Po zebraniu wystarczającej ilości pieniędzy wybrali się tam 4 czerwca.
– Dziś wiemy, że była to najlepsza decyzja w życiu – komentuje kobieta.

Miesięczna terapia sprawiła, że stan pana Jacka powoli zaczął się poprawiać. Dziś potrafi już unieść obie ręce, jednak powinien zostać w ośrodku jeszcze przynajmniej pół roku.
– Mąż nie ma czucia w dłoniach, o nogach nawet już nie wspominając. Cewnik, pampersy, pomoc przy każdej czynności, to dla nas już codzienność – wyjaśnia pani Katarzyna. – Tylko tam ma szansę na powrót do zdrowia.

Rehabilitacja jest jednak bardzo kosztowna. Na 6-miesięczną terapię w Krakowie potrzebne jest 122 tys. zł. Rodziny nie stać na tak duży wydatek, dlatego za pośrednictwem Fundacji Siepomaga w lipcu rozpoczęła się zbiórka. Na dzień 10 września zebrano ponad 7 tys. zł, a akcję wsparło 421 osób.

W działanie po raz kolejny zaangażował się Łukasz Bańczak. Zagórzanin już w wywiadzie, który ukazał się w 34 numerze „Tygodnika Sanockiego” wyznał, że to właśnie panu Jackowi chce pomóc. Tym bardziej, że zna go od dziecka.
– Mieliśmy drużynę Natalii, były Iskierki Mariki. Czas na kolejną akcję, która będzie naszym motorem napędowym „Nad wszystko uśmiech twój”. Pod takim hasłem rozpoczynamy wielką zbiórkę pieniędzy na pomoc w leczeniu Jacka – napisał na Facebooku Łukasz, niedługo po tym, jak udało się zebrać pełną sumę dla Mariki.

Oprócz wpłacania dobrowolnych datków, Łukasz, za pośrednictwem mediów społecznościowych apeluje o przekazywanie dowolnych przedmiotów na kiermasz, który zaplanowano na 20 października br. w świetlicy w Zagórzu. Tego samego dnia o godz. 20.00 podczas zabawy tanecznej zagra zespół „Respekt”, w którym śpiewa Łukasz Bańczak. Darczyńcy, pod numerem telefonu: 724 550 295, mogą umawiać się na przekazywanie rzeczy.

– Do dzieła – apeluje Łukasz. Akcję można wesprzeć za pośrednictwem strony fundacji: https://siepomaga.pl/jacek-bochniak lub wysłać sms’a o treści S11608 na numer 72365 (koszt 2,46 zł).

O pomoc prosi również cała rodzina państwa Bochniaków.
– Oliwer cały czas pyta kiedy tata pójdzie z nim na spacer, kiedy wyzdrowieje. Mówię, że już niedługo i mocno w to wszyscy wierzymy – pisze żona pana Jacka. – Pragniemy tylko, żeby było jak kiedyś. Żebyśmy wrócili do naszego normalnego, szczęśliwego życia.

Edyta Szczepek
Opracowano na podstawie strony Fundacji Siepomaga