Piotr Michalski i Natalia Maliszewska - łyżwiarski duet w Sanoku

Piotr Michalski i Natalia Maliszewska – łyżwiarski duet w Sanoku

Zimowe Igrzyska Olimpijskie to z pewnością duże przeżycie, a co opowiecie mi o swoich planach treningowych na przyszłość?

Natalia:
Jeśli chodzi o plany, to staram się nie wybiegać za bardzo w przyszłość. Oczywiste jest to, że medal olimpijski jest moim celem, ale staram się myśleć o tym co jest tu i teraz. A aktualnie przygotowuje się do nowego sezonu.
Piotr: Myślę, że każdy zawodnik po swoich pierwszych Igrzyskach myśli tylko o następnych, wiec plan jest wieloletni. W tym roku chce spokojnie przygotowywać się do sezonu, sprawdzić parę nowych rzeczy i zobaczyć co to przyniesie w kilkuletniej perspektywie. Oczywiście, celem są kolejne Igrzyska w Pekinie i jak najlepszy rezultat. 

 Jak przygotowujecie się w sezonie letnim? Wiadomo, że profesjonalne uprawianie sportu to praca na cały etat, ale czy robicie sobie wolne? Mam na myśli – w tym tygodniu nie robimy treningu i odpoczywamy, czy jednak jest to wasza codzienność do tego stopnia, jak dla mnie wypicie porannej kawy?

Natalia: U mnie nie ma czegoś takiego. Mam rozpisany plan i tego się trzymam. Ufam swoim trenerom i wiem, że czasem musi być bardzo ciężko, żeby później było lepiej.
Piotr: Niedawno gdzieś przeczytałem że sportowiec nie chodzi do pracy, ale też z niej nigdy nie wychodzi. Myśląc o wielkich osiągnięciach jesteśmy sportowcami 24/7 z małymi wyjątkami, gdzie plan treningowy pozwala na odrobinę luzu i odpoczynek, ale nawet wtedy sportowy tryb życia jest na pierwszym miejscu. A co do kawy to oboje jej nie odpuścimy. Szczególnie rano 🙂 

 Piotr, odebrałeś „Złotą kartę sportowca”, uważasz że to dobry ruch w kierunku młodzieży? Z jakimi problemami najczęściej zderzają się łyżwiarze? W Sanoku to może być brak zadaszenia nad torem lodowym.

Bez wątpienia złota karta sportowca to wyróżnienie i pomoc której brakowało wcześniej. Myślę że Sanok, na czele z Panem Burmistrzem Tomaszem Matuszewskim jest przykładem nawet dla dużo większych miast, jak mądrze można zarządzać miastem i inwestować w lokalny sport. Ja na swojej drodze miałem wielkie szczęście trafić na ludzi którzy wiedzieli jak mną pokierować, by zdobywać medale. Teraz, kiedy nie tylko jednostki, ale władze miasta potrafią dbać o „swoich”, wróżę wiele sukcesów sanockim sportowcom i mam nadzieje, że najlepsze też przede mną. Trzeba tylko pamiętać o cierpliwości, bo w sporcie rzadko kiedy coś przychodzi szybko i przyjemnie, ale taki urok sportu.
Przy takich inwestycjach w obiekty sportowe mam nadzieje, że Sanok nie zwolni tempa i doczekamy się zadaszonego toru lodowego. Wtedy, jestem przekonany, że wielkie imprezy zawitają do Sanoka, a za sportowcami więcej turystów odwiedzi Sanok. Już teraz myślę że można spróbować ściągnąć lekkoatletów na nowy stadion, a jeżeli do długich łyżew zniechęca pogoda, to jest też sekcja short- tack’u na Arenie więc może w Sanoku pójdzie ktoś w ślady Natalii Maliszewskiej 🙂 

Piotr, jesteś sanoczaninem, często odwiedzasz rodzinne strony? Czy dostrzegasz zmiany, jakie zachodzą w Sanoku? Na plus? Co z perspektywy zawodnika zmieniłbyś w rodzinnym mieście?

Sport wysyła mnie w różne zakątki świata, a serce kieruje w stronę Białegostoku, ale zawsze kiedy jest okazja wracam do domu i za każdym razem jestem pod wrażeniem, ile się może zmienić w tak krótkim czasie. A co bym zmienił? Chyba dojazd na Podkarpacie bo to czasem niezła przeprawa 🙂 A tak na poważnie to jestem spokojny o zmiany w Sanoku. Na wszystko potrzeba czasu, a zmiany w naszym mieście idą w dobrym kierunku. Zawsze zachęcam znajomych do podróży w nasze rejony, a kto wie, może niedługo przyjedziemy z kadrą sprintu na zgrupowanie do Sanoka. 

Natalia, pochodzisz z Białegostoku, kawał drogi na nasze Podkarpacie. To twoja pierwsza wizyta w Sanoku, czy może kolejna? Jak ci się podoba okolica? Kilka miesięcy temu byłam w twoich rodzinnych stronach. Podlasie trochę przypominało mi Podkarpacie, jednak tam trochę bardziej płasko.

Do Sanoka przyjeżdżam od dziecka, obozy w sezonie letnim były podstawą. Jednak teraz jest inaczej, bo na lód wchodzimy już w kwietniu i musimy być w miejscu gdzie nam ten lód zapewnią. Wiec Sanok znam. Może bardziej okolice lodowiska haha. Ale kiedy będziemy mieli z Piotrkiem okazje przyjechać na dłużej, niż 2 dni to muszę zobaczyć Bieszczady! a Piotrek będzie najlepszym przewodnikiem. Nie mogę się doczekać!
Piotr: Wtrącę. Kawałeczek po kawałeczku pokazuje Natalii troszkę więcej naszego regionu, ale na początek rodzinne kierunki. Myślę że jeszcze chwile i sama będzie mogła oprowadzać po Bieszczadach!

Rozmawiała Emilia Wituszyńska

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj