Tomasz Kornecki. Nowe cele, nowe horyzonty

Tomasz Kornecki. Nowe cele, nowe horyzonty

Tomasz Kornecki to młody, zdolny artysta z pomysłem na siebie. Wystawa jego prac w MDK pt. „Horyzonty” zakończyła tegoroczny sezon Wiosny Młodych Artystów.

Wystawa ” Horyzonty ” to metafora wyborów i dróg jakie przed Tomkiem się otwierają. To zarówno koniec pewnego etapu, ale i początek nowego.

Od jak dawna rysujesz? Czy to była naturalna potrzeba, czy może ktoś powiedział ci, że twoje prace są ciekawe i dodało ci to skrzydeł?

Rysuje od małego. Rysowałem w podstawówce, gimnazjum i technikum. Miałem czasem dłuższą czy krótszą przerwę ale jakoś zawsze mnie coś do tego ciągnęło i wracałem. Prawdą jest że zdarzało się, że ludzie chwalili moje prace dzięki czemu mój zapał rósł, jednak powód dla którego rysuje jest inny. Jest to dla mnie sposób na wyciszenie, uporządkowanie myśli i naładowanie energii po męczącym dniu. Wiem, że to brzmi dziwnie.

Zamierzasz powiązać życie z malarstwem?

Aktualnie rozpoczynam studia w Krakowie na kierunku Zarządzanie, jednak od dłuższego czasu myślę jak to połączyć z dziedzinami artystycznymi. Niestety nie dostałem się na ASP, może spróbuje za rok, może nie, ale dalej chce się rozwijać, więc uważam, że moje życie będzie miało stały związek z tworzeniem.

Czy masz jakiś autorytet? Szukasz inspiracji w obrazach innych artystów?

Z początku podziwiałem każdego kto rysował na tyle realistyczne prace, na których dało się rozróżnić tematy dzieła. Jednak z czasem stałem się bardziej wybredny, gdy uzyskałem pewne umiejętności, rozpocząłem poszukiwania nowych autorytetów i tak m.in. trafiłem na belgijskiego artystę o pseudonimie NOIR, którego prace są dla mnie inspiracją i celem do którego dążę.

Wystawa Horyzonty jest twoją pierwszą wystawą? Czym się inspirowałeś?

Tak, to moja pierwsza wystawa. Inspiracje do niej czerpałem z kilku źródeł, z prac artystów belgijskich o pseudonimach Vexx oraz NOIR, ale również drogę w tworzeniu wskazywali mi inni, nie tak sławni artyści tworzący dzieła realistyczne, jak i nierealistyczne.

Skąd wziąłeś pomysł na nazwę wystawy?

Jest to nawiązanie do mojego rozwoju artystycznego, który traktuje jako podróż, w której zmierzam do celu znajdującego się gdzieś na horyzoncie i podczas tej „podróży” niejednokrotnie obieram nowy kurs, nowe cele, nowe horyzonty.

Czy myślisz o odbiorcach, gdy tworzysz obrazy?

Niestety nie. Jeśli chodzi o tworzenie moich prac to jestem dosyć samolubny, ponieważ chce odzwierciedlić na nich pewne rzeczy, które dla innych są zbędne lub tylko psują efekt. Nie raz spotkałem się też z sytuacją, gdy mi osobiście rysunek się nie podobał, ale słyszałem na jego temat same superlatywy. 

Skupiasz się już na nowych projektach? Myślisz o kolejnych wystawach?

Aktualnie mam już kilka planów, koncepcji, które chce wypróbować w przyszłości. Chce robić nowe rzeczy i dalej szukać swojego złotego środka, dzięki któremu będę mógł głośno i wyraźnie siebie wyrazić. Jeśli chodzi o wystawy to aktualnie nie mam w planach żadnej. Uważam, że muszę jeszcze podszlifować swój warsztat.

I ostatnie pytanie, możesz popuścić wodze fantazji i powiedzieć, gdzie widzisz siebie za 10 lat?

Hmmm, za 10 lat widzę się wszędzie. Trochę to dziwne, jednak sam nie wiem jak potoczą się moje losy. Mogę odnieść sukces jako artysta lub właściciel dobrze prosperującej firmy i być sławny, albo mogę prowadzić zwyczajne życie, w którym porzucę marzenia dla stabilnego bytu.

Rozmawiała Emilia Wituszyńska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj