Kilka pielęgniarek z sanockiego szpitala przebywa na kwarantannie. Niewykluczone, że kolejne osoby z personelu medycznego również będą musiały odbyć izolację.

Stanowisko Dyrektora SP ZOZ w Sanoku Grzegorza Panka, w związku z przekształceniem w szpital jednoimienny

Z uwagi na dynamicznie rozwijającą się sytuację epidemiologiczną, w tym w związku z przekształceniem SPZOZ w Sanoku w szpital jednoimienny, chciałbym zaktualizować informacje przekazano uprzednio redakcji esanok.pl dotyczące działań podejmowanych w Szpitalu.

W ostatnich dwóch tygodniach, w realizacji decyzji wydanych przez Wojewodę Podkarpackiego, następowało stopniowe zwiększanie łóżek szpitalnych dla pacjentów z potwierdzonym dodatnim wynikiem badania w kierunku wirusa SARS-CoV-2. I tak w dniu 9 października zwiększono ilość łóżek o 14, po czym w dniu 14 października zobowiązano nasz Szpital do zapewnienia:

1)    3 łóżek dla pacjentów z podejrzeniem zakażenia SARS-CoV-2,
2)    52 łóżek dla pacjentów z potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2,
3)    3 łóżka intensywnej terapii, z kardiomonitorem.

Aktualnie, po wydaniu decyzji o przekształceniu Szpitala w monoprofilowy, przygotowujemy się do zwiększenia liczby łóżek COVID-owych do 258, przy czym stan ten zostanie osiągnięty do końca miesiąca.

Mamy świadomość, iż w obecnej sytuacji mieszkańcy naszego powiatu mają liczne wątpliwości i pytania – dlaczego to Sanocki Szpital zostaje przekształcony w jednoimienny?  Co stanie się z innymi hospitalizowanymi pacjentami? W jaki sposób będzie funkcjonował szpital? Czy szpital i personel medyczny jest przygotowany na planowane zmiany ?

Odnosząc się do tych kwestii, w mojej ocenie, podstawę dla podjęcia decyzji o stworzeniu   w danym miejscu szpitala jednoimiennego mogły stanowić dwa podstawowe uwarunkowania.  Po pierwsze, przekształcany szpital musi mieć w swojej strukturze oddział zakaźny, a tym samym być szpitalem wyznaczonym do leczenia pacjentów ze stwierdzonym zakażeniem koronawirusem jako szpital II poziomu zabezpieczenia COVID-19. Pod drugie, musi to być szpital specjalistyczny, posiadający odpowiednie wyposażenie i zaplecze kadrowe, tj. personel medyczny o umiejętnościach i doświadczeniu w leczeniu pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, cierpiących jednocześnie na inne schorzenia.

Szpital Sanocki posiada Oddział Obserwacyjno-Zakaźny, a na pozostałych specjalistycznych oddziałach szpitalnych często leczono pacjentów, nie tylko z podstawową chorobą zakaźną ale także obciążonych innymi chorobami.

Generalnie, Szpital po całkowitym przekształceniu w szpital jednoimienny będzie funkcjonował tak jak dotychczas, przy czym poszczególne oddziały będą leczyły wyłącznie pacjentów z potwierdzonym dodatnim wynikiem badania w kierunku wirusa SARS-CoV-2. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy personel Szpitala pracował zarówno z pacjentami zakażonymi jak i niezakażonymi wirusem SARS-CoV-2, a posiadającymi inne schorzenia. Z jednej strony w dalszym ciągu udzielano świadczeń zdrowotnych pacjentom niezakażonym np. z udarami, zwałami, urazami, z drugiej zaś przyjmowaliśmy pacjentów z tymi samymi schorzeniami, ale także podejrzanych o COVID-19 oraz pacjentów podejrzanych tylko o COVID-19. W związku ze zmianą strategii rządowej walki z pandemią od miesiąca września Oddział Obserwacyjno-Zakaźny SP ZOZ w Sanoku odnotowywał coraz to liczniejsze przyjęcia pacjentów zakażonych w celu ich leczenia, aż do zajęcia wszystkich łóżek na tym Oddziale, podczas gdy uprzednio pacjenci Oddziału oczekiwali w nim na wynik badania RT-PCR w kierunku obecności wirusa SARS-CoV-2, aby po potwierdzeniu pozytywnego wyniku zostać przetransportowanym do wyznaczonego szpitala jednoimiennego w Łańcucie. Począwszy od ostatnich dni września praktycznie codziennie Oddział Obserwacyjno-Zakaźny był obłożony w 90-100%. Dodatkowo, część pacjentów zakażonych ze schorzeniami współistniejącymi przebywało także na innych oddziałach (w izolatkach). W praktyce tylko w nielicznych przypadkach można było przekazać pacjenta do specjalistycznego leczenia w szpitalu III stopnia zabezpieczenia COVID-19.

Uważam, iż Sanok jest w szczęśliwym położeniu jeśli chodzi o pacjentów nie-COVID-owych, którzy mają możliwość zwrócenia się do położonych w niedalekiej odległości szpitali w Krośnie i Brzozowie. Moim zdaniem, szpitale te wraz ze Szpitalem Sanockim, przez wzgląd na szeroki zakres udzielanych świadczeń zdrowotnych, gwarantują bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców całego regionu południowo-wschodniego.

W ramach SPZOZ w Sanoku funkcjonuje także przychodnia specjalistyczna przy ulicy Lipińskiego, która cały czas działa i nie ma aktualnie planów do ograniczenia jej działalności. Taka sytuacja może mieć miejsce w przypadku znacznego  pogorszenia sytuacji epidemiologicznej, przy czym zastrzegam, że jest to ostateczność – będziemy dążyć aby zapewnić mieszkańcom Sanoka ciągłość w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w ramach ambulatoryjnej opieki zdrowotnej, a tym samym zapewnić dostęp do lekarzy specjalistów.

Ad vocem

„Jak dramatyczna musiałaby być sytuacja, żeby podjęto decyzję o całkowitym zamknięciu oddziałów?

Odwróciłbym to pytanie. Jak dramatyczna będzie musiała być sytuacja, żeby wszystkie oddziały zaczęto otwierać. Oddziały są już praktycznie zamknięte na przyjęcia planowe, więc to chyba żadna dramatyczna sytuacja? Problemem jest brak koordynacji i współpracy. Dzwonię i pytam czy nie moglibyśmy porozmawiać o wykorzystaniu anestezjologa, by uruchomić blok w sąsiednim szpitalu i móc operować, na co zderzam się ze ścianą, że to się nie uda. Następnie proszę o pediatrów, bo akurat mam jednego na zwolnieniu lekarskim a jednego na kwarantannie i też dostaję odmowę. Brak współpracy jest dramatem samym w sobie. Mam ogromną nadzieję, że ta sytuacja pokaże, że trzeba zreorganizować służbę zdrowia, a jeżeli tak się nie stanie nie będziemy jej nazywać służbą zdrowia a działalnością leczniczą. Należałoby do naszego codziennego języka na powrót wprowadzić takie słowa jak odwaga, czy empatia, które pozwolą na to by służba zdrowia była dla pacjentów.”

Czytelnikom Tygodnika Sanockiego należy się w tym zakresie wyjaśnienie i komentarz –

Po pierwsze, podkreślenia wymaga, iż każdy lekarz wykonuje wolny zawód i nie można traktować czy to anestezjologów czy też pediatrów z Sanockiego Szpitala jako przedmiot do wypożyczenia. Oczywiście, jako szpitale musimy sobie pomagać, dlatego przykładowo gdy Dyrektor Szpitala w Lesku zwrócił się o pożyczenie łóżka specjalistycznego dla kobiet, to uzyskał od naszego podmiotu taką pomoc bez chwili zastanowienia. Faktem jest, iż Dyrektor Szpitala w Lesku zwrócił się także z pytaniem o możliwość pozyskania jednego anestezjologa, jednakże uzyskał negatywną odpowiedź z przyczyn obiektywnych tj. poważnych problemów braków kadrowych w tym zakresie – stwierdzenia u jednego z lekarzy anestezjologów zakażenia wirusem SARS-CoV-2 oraz skierowania części pozostałych lekarzy na kwarantannę. W tym czasie dwóch lekarzy anestezjologów pozostawało na ciągłym dyżurze przy 4 ciężkich pacjentach, w tym jednym z COVID-19. W tych okolicznościach nie było możliwości spełnienia prośby Dyrektora Szpitala w Lesku bez uszczerbku dla pacjentów hospitalizowanych w naszym Szpitalu.

Odnosząc się zaś do lekarzy pediatrów, to wiadomym jest, iż od dłuższego czasu wszystkie działania Szpitala w Lesku ukierunkowane są na pozyskanie tych specjalistów aby ustabilizować sytuacje kadrową w Oddziale Ginekologiczno-Położniczym Leskiego Szpitala. Działania te są zrozumiałe, ale nie mogą odbywać się kosztem dobrze rozwijającego się Oddziału Dziecięcego w SPZOZ w Sanoku. Niezależnie od tego, lekarze pediatrzy z naszego Szpitala aktywnie uczestniczą w przyjmowaniu małych pacjentów z podejrzeniem lub zakażeniem wirusem SARS-CoV-2.

Nawiązując z kolei do reorganizacji jednostek służby zdrowia na terenie Bieszczad, to w mojej ocenie zmierza ona w dobrym kierunku. Prowadzone są działania mające na celu uzupełnianie zakresu świadczeń udzielanych w specjalistycznym i zabiegowym Szpitalu w Sanoku o świadczenia długoterminowe w Szpitalu Ustrzyckim. Współpraca na tej linii prowadzona jest także w zakresie pacjentów COVID-owych – SPZOZ w Ustrzykach aktywnie uczestniczył w przejmowaniu części pacjentów internistycznych w celu przygotowania łóżek dla pacjentów z zakażeniem koronawirusem w Sanoku. Wszystkie te działania są efektem podpisania pomiędzy powiatami sanockim i bieszczadzkim porozumienia o współpracy w zakresie funkcjonowania szpitali, w którym to porozumieniu szpital w Sanoku jest określany jako lider.

Czy SPZOZ w Lesku powinien być częścią tej reorganizacji? Oczywiście tak, niemniej Szpital w Lesku ma swoją wizję rozwoju, realizowaną od dłuższego czasu w zakresie stworzenia małego dobrego szpitala, który powiela część rozwiązań dokonanych w Sanoku, od których nie ma już odwrotu np. w zakresie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego czy też budowy nowego bloku operacyjnego za blisko 30 mln złotych.

W Sanoku został zamknięty Oddział chirurgii urazowej i intensywnej terapii, co w tej sytuacji z pacjentami, którzy doznają urazu lub w wyniku losowego zdarzenia znaleźli się w sytuacji, która zagraża ich życiu? Czy trafiają do Was? Zostały w tym kierunku podjęte jakieś rozmowy z dyrektorem Grzegorzem Pankiem?

Tak, oczywiście, trafiają do nas, jeżeli jest taka konieczność. Prosiłem o umówienie z ościennymi szpitalami spotkania jeszcze we wrześniu. Mówiło się o drugiej fali, przewidywałem taki rozwój sytuacji, jednak zostało to zbagatelizowane. Z Ustrzyk nikt się nie stawił, a z Sanoka i Pogotowia Bieszczadzkiego przyjechały osoby niedecyzyjne. Była to rozmowa o niczym.

Czytelnikom Tygodnika Sanockiego należy się w tym zakresie wyjaśnienie i komentarz –

Na początku września Dyrektor Leskiego Szpital podjął próbę przeforsowania swojej wizji funkcjonowania szpitala w okresie jesiennym, jednakże przyjęta opcja niekonieczne była zgodna ze standardem przyjętym przez Ministra Zdrowia w ramach Strategii Walki z Pandemią COVID-19 i po mojej pisemnej odpowiedzi rozmowy nie były dalej kontynowanie. Oczywiście współpraca między szpitalami będzie się nadal odbywać. Na pewno przekształcenie SPZOZ w Sanoku w szpital jednoimienny znacząco ułatwi funkcjonowanie szpitala w Lesku, który zostanie odciążony od leczenia pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2.

„Były plany, żeby połączyć szpitale, ale od dłuższego czasu cisza, dlaczego?

Tak, były przeprowadzone takie rozmowy, jednak nic nie ustalono. Trzeba jasno powiedzieć, że winę za to ponosi Sanok. Ma wszelkie atuty, by być liderem. Wystarczy zrobić jeden krok. Na początek trzeba się dogadać. Liderem zostaje się dlatego, że ma się największy potencjał, a szpital sanocki go ma tylko trzeba dać nam szansę na wykorzystanie tego potencjału. Zarówno sprzęt i personel są na miejscu. W trakcie rozmowy wspomniała Pani że nie możecie uzyskać informacji co dzieje się w szpitalu. Szpital w Lesku co miesiąc przedstawiam zarządowi powiatu raport z działalności szpitala. Wiemy, że będziemy mieć stratę, a dlaczego? Bo szpitale z oddziałami zakaźnymi otrzymują pieniądze na walkę z COVIDEM, a szpital leski takiej pomocy nie otrzymuje przez co jest zmuszony do korzystania z bieżących środków.”

Rozmowy w tym zakresie prowadzone są od wielu lat i mam poważne wątpliwości czy do  połączenia tych trzech szpitali rzeczywiście dojdzie. Po pierwsze, połączenie tych podmiotów musi przynieść korzyści czy to pod względem finansowym czy kadrowym, a po przeprowadzeniu takiego procederu nie przybędzie ani lekarzy ani nie znikną długi szpitali. Poza tym charakter działalności Szpitala Sanockiego jest zgoła odmienny od dwóch pozostałych szpitali i w związku z tym powinien on funkcjonować samodzielnie, podobnie jak Szpitale w Krośnie czy Brzozowie. Natomiast Szpitale Leski i Ustrzycki, z uwagi na mały potencjał i liczbę ludności, mogą tworzyć jeden organizm.

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj