Kryzys ludzkości wywołany pandemią. Czy powinniśmy się go obawiać?

Kryzys ludzkości wywołany pandemią. Czy powinniśmy się go obawiać?

 

Przypomnijmy sobie rok 2019. Zapracowani, marzyliśmy o chwili odpoczynku, o to by ktoś podarował nam trochę czasu dla rodziny. I nagle sytuacja uległa diametralnej zmianie. Świat zwolnił, a my nie tylko możemy zostać w domu, a wręcz musimy. Coraz częściej słyszymy, że początkową euforię, wynikającą z wolnych dni zastępuje strach o jutro.

Skąd biorą się w nas negatywne emocje? Jakich emocji doświadczamy w momencie izolacji? Co najczęściej budzi nasze obawy? Czy to prawda, że w Polsce rośnie współczynnik samobójstw? I jak rozmawiać z dziećmi, które z dnia na dzień zostały pozbawione wsparcia ze strony szkoły?

Zaprosiliśmy do rozmowy psychologa Wojciecha Woskowicza, który podpowiada nam, jak radzić sobie ze stresem, na co zwracać uwagę w drugim człowieku, a także gdzie szukać pomocy.

 

Obecna sytuacja na świecie jest dla nas czymś zupełnie nowym, budzi w nas lęki i frustracje. Społeczeństwo martwi się o jutro. Do najczęściej wymienianych problemów należy niepewność co do najbliższej przyszłości, ograniczenia w kontaktach, troska o zdrowie, a także lęk przed utratą pracy. Mówi się o rosnącej fali samobójstw.

 

I tu panią zaskoczę. Wbrew temu, co się mówi, w Polsce ilość samobójstw spadła. Według informacji Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego dane prezentują się następująco. W 2018 roku było to 3994, w 2019 – 3978, zaś w 2020 jest to 3912 przypadków.

Z czego to wynika?

Nasz naród ma to do siebie, że kiedy pojawia się zdefiniowane niebezpieczeństwo (w tym przypadku wirus) jednoczymy się i budzi się w nas naturalna solidarność.

 

Czyli jest dobrze? I lockdown na nas nie wpływa?

Niestety to nie tak. Poczucie osamotnienia i frustracji wynikające z lockdownu pozwala nam przewidzieć, że fala samobójstw dopiero przed nami. Wstrząs na rynku pracy spowoduje falę samobójstw, co jest reakcją na lęk, na to, czego nie znamy. Problemy finansowe, przymusowa izolacja, utrudniony problem z uzyskaniem pomocy tworzy mieszankę wybuchową przy problemach natury psychicznej. Ludzie różnie reagują na wirtualną formę komunikacji. Jeżeli taka forma jest niezadowalająca, powinniśmy szukać wsparcia u ludzi, których znamy i którym ufamy.

 

Nawet jeżeli nie jest to specjalista?

Tak, nawet wtedy, bo zyskujemy to, czego potrzebujemy, czyli wsparcie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że dla osób z depresją ważniejszy jest kontakt z drugą osobą niż rozmowa przez komunikator.

 

Jak pandemia wpływa na naszą codzienność?

U kobiet są to długie godziny pracy. Nienormowany czas pracy tak naprawdę potrafi rozbić, jeżeli nie mamy zdolności adaptacyjnych, a niestety kiedy mówimy o osobach, które mają problemy podłoża psychologicznego to niestety wpływa to na nich bardziej, niż na osoby z wykształconą neuroplastycznością. Do tego społeczna izolacja, opieka nad dziećmi w domu i presja na wyniki w szkole, bo nie oszukujmy się, że wyniki dziecka nie są w dużej mierze zależne od nas. Problemem jest również tabu kulturowe, które niejako otacza kwestie zdrowia psychicznego, kłopoty z pracą, wzrost obowiązków domowych, groźba zwolnieneń, kłopoty finansowe, czasami utrata środków do życia. Niekiedy dochodzi do przemocy domowej, a w okresie pandemii jest mniej miejsc, do których można uciec. To są czynniki, które powodują, że człowiek zaczyna wątpić.

 

Wspomniał Pan o neuroplastyczności, czym ona jest?

To zdolność mózgu do reagowania i dostosowania się do zmian. Nasz mózg jest zaprojektowany do uczenia się. Jednostka, która posiada wewnętrzną siłę i odporność psychiczną nie będzie miała problemu z adaptacją do obecnych warunków. Efekt neuroplastyczności dzieli się na cztery fazy. Pierwsza to kontrola nad własnym życiem: zarządzanie emocjami, wykorzystywanie ich i odczytywanie jako sygnały. Im większe poczucie kontroli i wpływu na własne życie tym większa siła i odporność. Druga faza to zaangażowanie: konkretne dążenie do celu, wytrwałość, rzetelność, konsekwencja w dążeniu do obranego celu. Ważne są wyzwania: sposób podchodzenia do nowości, gotowość do wyjścia ze strefy komfortu aby pokonać własne lęki, obawy i odkrywać nowe rzeczy. Czwarta faza dotyczy pewności siebie: stanu, w którym się dobrze czujemy sami ze sobą. Mam na myśli poczucie własnej wartości, kompetencji, akceptacja siebie oraz wiara w swoje możliwości, mimo trudności i napotykanych przeszkód.

 

W obecnej sytuacji nie tylko dorośli mają problem, ale również dzieci.

To prawda. U nich stres wywołują inne czynniki, ale z pewnością przemoc jest tym najważniejszym. Występują również inne rodzaje presji, związanej z nauką zdalną, brak kontaktów z rówieśnikami, stres z powodu pandemii. Młodsze dzieci nie do końca rozumieją wagę problemu. Do tego nie posiadają umiejętności proszenia o pomoc, traktują to jako słabość. Jest to uwarunkowane kulturowo. Postrzegamy problemy ze sobą, jako coś złego. Dzieci często traktują rzeczywistość 0-1, czyli: albo wszystko, albo nic, białe lub czarne, bez żadnych odcieni szarości.

 

Na co powinni zwracać uwagę rodzice? Jakie sygnały powinny być tymi niepokojącymi?

Nie ma jednego konkretnego sygnału, który wskazałby, że dziecko ma problem, ale na pewno trzeba zwrócić uwagę na adaptację do izolacji, czy dziecko to znosi, czy nie. Czy nagle z radosnego dziecka zrobiło się ponure i apatyczne. W przełomowych momentach, jak terminy klasówek, sprawdziany czy klasyfikacje, samemu wyciągnąć rękę i zapytać, czy pociecha potrzebuje pomocy, bo dziecko tego nie zrobi, jak wspomniałem wyżej. Dużą wagę powinno się przykładać do ważnych momentów, jak urodziny, czy święta, aby i tak już odizolowanemu młodemu człowiekowi nie towarzyszyło osamotnienie w najważniejszych chwilach jego życia. Nie bez znaczenia są tutaj ogólne problemy rodzinne, nawet te, które bezpośrednio nie dotyczą dziecka, niebezpieczeństwo rośnie, gdy dziecko wchodzi w konflikt z osobami bliskimi np. rodzeństwem czy rówieśnikami. Nagłe wystąpienie problemów zdrowotnych może być niepokojącym sygnałem, podobnie tendencja do autodestrukcji. Szczególną opieką powinno się otoczyć te dzieci, które mają za sobą nieudane próby samobójcze, czy które podejmowały próby samookaleczeń. Spędzając czas z dzieckiem w domu, jesteśmy w stanie zorientować się, czy dziecko jest od czegoś uzależnione, zwykle wtedy bywa bardziej nadpobudliwe, a to przez objawy zespołu odstawiennego. Jeżeli posiadamy informację, że dziecko mogło eksperymentować ze środkami psychoaktywnymi, również powinniśmy otoczyć je szczególną obserwacją. Większość dzieci źle znosi izolację. W jednej chwili zostały pozbawione zainteresowania, nadzoru, wsparcia społecznego. Funkcjonujące w wirtualnej rzeczywistości niekiedy zostają odizolowane w grupie rówieśniczej, a to mało które dziecko jest w stanie znieść..

 

Czy istnieje jakiś sposób pozwalający określić, że dana osoba posiada większe predyspozycje do popełnienia samobójstwa niż inna?

W psychologii posługujemy się takim terminem jak Syndrom presuicydalny. Na jego podstawie dokonujemy oceny ryzyka czynu samobójczego. Erwin Ringiel w 1953 roku badając psychikę niedoszłych samobójców odkrył, że większość samobójstw poprzedzały specyficzne zachowania. I chociaż motywacje do targnięcia się na życie były różne, stan psychiczny niedoszłych samobójców był w 80% przypadków niemalże identyczny. Wyróżniały się w nim powtarzające się elementy.

Dowiemy się coś więcej o tym stanie?

To stan psychiczny, w którym można wyodrębnić i nazwać trzy podstawowe składowe, które mogą być traktowane jako zaburzenia psychiczne. Elementy te mogą wskazywać na chęć popełnienia samobójstwa, a to przez wzgląd na specyficzne zachowania. Na syndrom presuicydalny składa się: zwężenie świadomości, wyhamowanie agresji i przekierowanie jej na siebie, wyobrażenie i myśli samobójcze.

 

Czym jest zawężenie świadomości?

Osoba, która się z tym zmaga, nie potrafi dostrzec szans i możliwości swoich problemów. Nie dostrzega żadnych alternatyw. Zawężenie świadomości to ogólne zaburzenie, dlatego rozróżnia się bardziej szczegółowe formy.

Zawężenie sytuacyjne, w którym człowiek nie dostrzega swoich możliwości, według własnej oceny nie jest w stanie spełnić wymagań otoczenia. Postrzega siebie jako jednostkę bezradną i słabą w bardzo nieprzyjaznym i wrogim świecie. Problem go przerasta, a jedynym światłem w tunelu jest dla niego śmierć.

Zawężenie dynamiczne: w tym przypadku jednostka czuje presję, wywieraną naciskiem z zewnątrz, by zakończyć swoje życie jak najszybciej. Jedynym oporem jest silna wolna, która z upływem czasu słabnie. To moment czarnowidztwa, głębokiego pesymizmu i nieumiejętności dostrzegania dobrych rzeczy. Życie to jedno wielkie pasmo niepowodzeń bez możliwości naprawy.

Kolejnym są zawężenia stosunków międzyludzkich: człowiekowi nagle zaczyna brakować bliskiej i zaufanej osoby, która mogłaby mu pomóc. Przyszłego samobójcę wypełnia pustka, nasila się samotność, zaczyna mu brakować sensu w życiu. Pojawia się lęk przed odtrąceniem, który uniemożliwia nawiązanie jakichkolwiek relacji z innymi ludźmi, te relacje  są powierzchowne, co prowadzi do wewnętrznego bólu i wniosku, że nie ma nikogo, kto mógłby pomóc.

Ostatnim jest zawężenie świata wartości, który oznacza deficyt wartości w życiu, brak pasji czy zainteresowań. Wszystko co do tej pory stanowiło dla człowieka jakąś wagę, teraz jest bez znaczenia. Wartości zostają spłycone i nie zasługują,  by ich bronić. Dochodzi do tego, że człowiek przestaje wyznawać wartości, które są ogólnie przyjętymi normami w życiu społecznym. Jednostka ulega alienacji, brak wartości zaniża samoocenę. Człowiek uważa się za osobę bezwartościową i niepotrzebną na tym świecie.

Dlaczego przyszły samobójca kieruje agresję na siebie?

Samobójstwo to najpoważniejsza forma autoagresji, stąd skierowanie jej na siebie, co zalicza się do syndromu presuicydalnego. Bierze się ona z frustracji człowieka, który nie potrafi poradzić sobie z problemem i kumuluje emocje w sobie, aby dać im upust. Początkowo agresja występuje względem innych, dopiero po jakimś czasie zostaje ukierunkowana do wewnątrz, na samego siebie.

Ostatni element syndromu to fantazje samobójcze?

Tak. Osoby cierpiące na zespół presuicydalny często rozmyślają, wręcz fantazjują o własnej śmierci. Incydentalne fantazje o własnej śmierci są czymś normalnym, jednak w przypadku przyszłych samobójców myśli te są coraz częstsze. Niepokojącym sygnałem jest moment, w którym podczas rozmyślań pojawia się konkretna forma samobójstwa. Narastają one w miarę upływu czasu, stają się natrętniejsze, a w pewnym momencie zaczynają się urzeczywistniać. Człowiek precyzyjnie przygotowuje się do śmierci, planując ją bardzo dokładnie.

Kiedy dochodzi do incydentu, w którym w wyniku samobójstwa dochodzi do śmierci, nagłówki medialne krzyczą. Czy taka forma przekazu informacji w istocie jest sensacją, czy wprost przeciwnie? Jak powinniśmy informować o śmierci?

Amerykański Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego podał wytyczne dotyczące sposobu przekazywania informacji o samobójstwie, osobom które będą powiadamiać o samobójstwie (np. nauczyciele, psychologowie etc.). Powinno pamiętać się o kilku zasadach:

  • Unikać informowania o samobójstwie w sposób wzbudzający sensację. Nie powinno podawać się szczegółów dotyczących sposobu popełnienia samobójstwa. Nigdy nie mówi się o “próbie samobójczej” zakończonej sukcesem,
  • Nie opowiada się szczegółów dotyczących pogrążonej w żałobie rodziny i przyjaciół czy pozostawionego przez samobójcę listu. Zamiast tego powinno się przekazać dane placówek i osób, które mogą udzielić pomocy osobom znajdującym się w kryzysie.
  • Nie sugeruje się uczniom, że liczba samobójstw rośnie, czy o “samobójczej epidemii”, czy “rosnącym zagrożeniu”. W przypadku kiedy pojawią się takie pytania, powinno odpowiadać się rzetelnie, opierając się na sprawdzonych statystykach.
  • Nie można przedstawiać samobójstwa jako ogromnego szoku czy wydarzenia, któremu nie dało się zapobiec. Zamiast tego porozmawiajmy o sygnałach, które mogą świadczyć o tym, że osoba zmaga się z zamiarami samobójczymi.
  • Unikaj podawania opinii przyjaciół, rodziny czy znajomych dotyczących przyczyn samobójstwa. Dużo lepszym rozwiązaniem jest zaproszenie eksperta, który odpowie na nurtujące dzieci i młodzież pytania i wątpliwości.

 

Gdzie szukać pomocy?

Gdy ktoś z rodziny, bliskich albo osoba bezpośrednio realnie zagrożona jest samobójstwem, należy zgłosić to pod bezpłatny numer alarmowy 112. Jednocześnie trzeba pamiętać, że do przyjazdu pomocy nie wolno pozostawiać osoby zagrożonej samej. Są też telefony zaufania, które warto zanotować, kiedy rozpoznajemy u siebie lub wokół siebie sytuację krytyczną. Na sam koniec dodam, że zwrócenie się o pomoc do psychiatry czy psychologa nie jest powodem do wstydu!

 

Rozmawiała Emilia Wituszyńska

 

Lista numerów telefonu:

112 – Europejski numer alarmowy.

116 111 – Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. Telefon jest aktywny od 12:00 do 02:00 w nocy, od poniedziałku do niedzieli. Prowadzi go Fundacja “Dajemy Dzieciom Siłę”.

116 123 – bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych

800 100 100 – telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawie bezpieczeństwa dzieci, prowadzony przez Fundację “Dajemy Dzieciom Siłę” (czynny pn-pt. w godz. 12:00-15:00)

800 702 222 – całodobowy, bezpłatny telefon Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym, depresji i z myślami samobójczymi prowadzone przez fundację ITAKA

800 120 002 – całodobowy, bezpłatny telefon Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie “Niebieska Linia”

 

www.pokonackryzys.pl, www.liniawsparcia.pl – Strony internetowe, za pośrednictwem których można porozmawiać przez czat lub wysłać zapytanie mailem.

 

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj