Wernyhora

Wernyhora „Bojkowski głos Bieszczadu” – wywiad z artystami

Podkarpacie zyskało nowe oblicze wokalne w osobie Darii Kosiek oraz niepowtarzalne brzmienie w postaci zespołu Wernyhora. Utalentowana artystka sceny folkowej i stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zainicjowała niezwykły projekt muzyczny pn. „Bojkowski głos Bieszczadu”. Jest to początek procesu przywrócenia pamięci o muzycznym dziedzictwie Bieszczadów, dzięki któremu można już zaobserwować twórcze podejście do dawnej bojkowskiej muzyki. Efekty pracy Darii Kosiek i Wernyhory są już dostępne w sieci. W skład zespołu prócz wspomnianej wokalistki wchodzą także doskonale znany sanoczanom Maciej Harna oraz Anna Oklejewicz. W ostatnią sobotę muzycy zostali nagrodzeni w ramach jubileuszowego XXX Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Ludowej Mikołajki Folkowe w Lublinie, czyli jednego z najważniejszych festiwali sceny folkowej w Polsce. Sanoczanie swą muzyką zdobyli Nagrodę Główną oraz Nagrodę Publiczności. Muzyków zaprosiliśmy na rozmowę.

Jak doszło do powstania zespołu?

Maciej – Z Darią już wcześniej brałem udział w różnych projektach, jednak kiedy mieliśmy wyjechać na festiwal Muzyki Dawnej na Słowację, pomyśleliśmy, że do liry i śpiewu, pasowałby dźwięk smyczków. I tak pomyśleliśmy o Ani i jej instrumentach dawnych.

Skąd pomysł na nazwę zespołu?

Ania – Kiedyś o tej nazwie myślałam przy swoim projekcie muzycznym, jednak zdecydowałam się wtedy na inną. Gdy dołączyłam do zespołu i zastanawialiśmy się nad nazwą przypomniałam sobie o Wernyhorze, który był lirnikiem i ukraińskim wieszczem przepowiadającym losy Rzeczypospolitej. Wernyhorę, nie wiadomo czy istniejącego naprawdę czy będącego postacią mityczną namalował sam Matejko. Skojarzenie było naturalne wszak lira korbowa jest naszym wiodącym instrumentem.

Przejdźmy do Bojkowskiego głosu Bieszczadu.

Daria – O muzyce bojkowskiej zawsze mówiło się mniej niż o łemkowskiej czy huculskiej. Moim projektem chciałam przybliżyć słuchaczom bojkowskie melodie. Póki co nagraliśmy cztery pieśni: Oj, u diwojky, Na wysokiej połoninie, Czerwena róża, Czorniuszko, duszko. Pierwszy z wymienionych utworów zgłosiliśmy na Mikołajki Folkowe w konkursie o Nagrodę Publiczności. Wygrane były dla nas ogromnym zaskoczeniem.

Maciej – Zaskoczeniem, zwłaszcza, że w pewnym momencie istniało ryzyko, że będziemy musieli zrezygnować z konkursu. W tym samym czasie mieliśmy grać koncert w Rzeszowie. Na nasze szczęście okazało się, że tegoroczna edycja Mikołajek Folkowych z racji epidemii przyjęła charakter festiwalu on-line. Tym samym nie wycofaliśmy zgłoszenia i jak widać była to bardzo dobra decyzja.

Plany na przyszłość.

Daria – W najbliższym czasie chcemy wydać Ep-kę, czyli małą płytę z bojkowskimi pieśniami. Cały czas poszukujemy kolejnych tradycyjnych pieśni bieszczadzkich górali, a także planujemy spróbować swych sił w Festiwalu Nowa Tradycja oraz wystąpić na Europejskim Stadionie Kultury w Rzeszowie.

Kim jesteście prywatnie?

Daria –  jestem matką trójki dzieci i prowadzę Galerię sztuki ludowej CZUMAK w Sanoku. Poza Wernyhorą śpiewam także w sanockim zespole Widymo.

Maciej – jestem we wszystkich płaszczyznach życia związany z muzyką. Jestem nauczycielem i uczę dzieci on line, ale marzę już by wrócić do normalnej, tradycyjnej pracy. W obecnej sytuacji to bardzo trudne rozwijać młode talenty przez monitor, niemniej staram się.

Ania – Podobnie jak Maciej poświęcam się głównie muzyce. Uczę gry na skrzypcach, co bardzo lubię. Drugą moją pasją jest malowanie. To czasochłonne zajęcie, ale daje mi sporo satysfakcji. Niedługo będę miała okazję pokazać swe prace w Ustrzykach Dolnych i Sanoku.

Na koniec pytanie czego sobie i czytelnikom życzycie w nowym roku?

– Zdrowia, co w obecnym czasie ma szczególny wymiar, a także powrotu do normalności, towarzyskich spotkań oraz możliwości korzystania z wydarzeń kulturalnych nie tylko w formie on-line.

Rozmawiała Edyta Wilk

 

Oj, u diwojky

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj