Radny wprowadza w błąd, sekretarz UM prostuje

Z troską o przyszłości Sanoka. Bogdan Struś, sekretarz miasta o poszerzeniu granic budownictwie, przekazie medialnym i kontrowersjach

Z troską o przyszłości Sanoka

Z Bogdanem Strusiem, sekretarzem miasta i wieloletnim samorządowcem, o poszerzeniu granic, budownictwie, przekazie medialnym i kontrowersjach rozmawia Emilia Wituszyńska.

Władze samorządowe Sanoka – Burmistrz, Rada Miasta, podjęły się w tym roku bardzo ambitnego i trudnego zadania, jakim jest poszerzenie granic miasta Sanoka. Jak pan, jako sekretarz miasta, a przede wszystkim wieloletni samorządowiec, ocenia te aspiracje i zamierzenia Sanoka?

Mówiąc krótko i retorycznie: bardzo pozytywnie! Obecne granice administracyjne Miasta Sanoka ustanowione zostały pół wieku temu. W 1972 r. do Sanoka włączono Olchowce, Zahutyń, Dolinę, Zasław oraz Zagórz. Dodam, że w 1977 r. doszło do kolejnej zmiany granic Sanoka, gdzie wyłączono z granic naszego miasta miejscowości wcześniej przyłączone, a dotychczasowa dzielnica Sanoka – Zagórz uzyskał prawa miejskie. 1 listopada 2022 r. przypadnie 50 rocznica włączenia Olchowiec do Sanoka.

Miasto potrzebuje nowych terenów – bo?

Oczywistym jest, że postęp cywilizacyjny, budowa nowych osiedli mieszkaniowych i powstanie osiedli domów jednorodzinnych, rozbudowa fabryk, powstanie różnych zakładów produkcyjnych i usługowych, budowa nowych szkół, obiektów rekreacyjno-sportowych oraz ulic i obiektów użyteczności publicznej – wyczerpały już możliwości naszego miasta w kontynuowaniu zwartej zabudowy miejskiej, a szczególnym problemem jest pozyskiwanie terenów pod zabudowę mieszkaniową i przemysłową. Podam przykład, choć może wydać się on mało istotny, ale jakże uciążliwy w codziennym życiu – problem parkingów!

Mieszkania w Sanoku osiągają wysokie ceny, jest na nie ogromny popyt.

To prawda. Wszyscy widzimy, jakie są ceny działek i mieszkań w Sanoku, a to świadczy o bardzo dużym na nie zapotrzebowaniu, świadczy również o tym, że nie tylko mieszkańcy Sanoka, ale całego regionu szukają swych możliwości życiowych w Sanoku. I nie może to dziwić, gdyż Sanok jest lokalnym i regionalnym ośrodkiem zapewniającym praktycznie wszystkie funkcje społeczne: możliwość zamieszkania, pracy, rozwoju intelektualnego, kształcenia dzieci, bliskość opieki medycznej i społecznej. Zabezpiecza również potrzeby aktywności społecznej, rozwoju zainteresowań kulturalnych, rekreacyjnych i sportowych tak dla dzieci i młodzieży, jak i osób dorosłych.
A wracając do pani pytania o aspiracje i zamierzenia Sanoka – uważam, że nie są to, ambicje Burmistrza Sanoka czy radnych Rady Miasta, ale jest to potrzeba nas wszystkich – mieszkańców Sanoka, ziemi sanockiej i Bieszczadów.

Jak o tym mówić, żeby pozytywny przekaz dotarł także do mieszkańców przyłączanych sołectw?

Zagospodarowanie Sanoka na nowych terenach będzie stanowiło o naturalnym procesie rozprzestrzeniania miasta, tym bardziej, że tereny te stanowią ciągłość jego historycznego rozwoju. Jeszcze raz powtórzę – historia i dzień dzisiejszy Sanoka oraz okolicznych gmin i poszczególnych sołectw pokazuje trwałe związki oraz występujące powiązania społeczne i gospodarcze. Sanok jest
regionalnym ośrodkiem aktywizacji społecznej i gospodarczej, jest centrum handlowym, ważnym węzłem komunikacyjnym i kulturalno-turystycznym, znaczącym ośrodkiem szkolnictwa średniego i edukacji szczebla podstawowego, opieki przedszkolnej i żłobkowej oraz wyspecjalizowanych usług medycznych, kultury i usług turystycznych.
Zagęszczenie zabudowy i źle funkcjonujący regionalny układ komunikacyjny obniżają standard zamieszkania. Wyczerpujące się rezerwy terenów budowlanych i brak miejsca dla lokalizacji nowych inwestycji zmuszają do szukania terenów poza obecnymi granicami administracyjnymi Sanoka, a wniosek miasta dotyczy obszarów, które w sposób oczywisty stanowią zaplecze miasta. Dzisiaj Sanok jest sztucznie, administracyjnie oddzielony od swego otoczenia, ściśle wzdłuż granic miejskich, jakie istniały w dniu podejmowania decyzji o przebiegu granic – 50 lat temu. Notabene dotyczy to wszystkich miast otoczonych przez gminy, najczęściej mające siedziby w tych miastach i korzystające z ich infrastruktury.

Trwające obecnie konsultacje społeczne z mieszkańcami Sanoka wywołują kontrowersje i spory, szczególnie w lokalnych mediach i portalach społecznościowych. Wydawać się może, że mieszkańcy poszczególnych sołectw i sanoczanie są w tej sprawie bardzo podzieleni. Czy pana zdaniem ta kampania mogłaby być prowadzona bezkonfliktowo…?

Nie chcę oceniać, a szczególnie – broń Boże – krytykować naszych oponentów, bo jeszcze kilka czy kilkanaście dni temu mogłem mówić o wielu z nich jako o przyjaciołach. Jednakże, w sytuacji kiedy do tak ważnej sprawy, wręcz strategicznej dla przyszłości Sanoka i całego regionu, wkracza mała i duża polityka, musi to budzić „niepotrzebne i złe emocje”. Ma to miejsce szczególnie w sytuacji, gdy niektórzy próbują na sprawie powiększenia granic miasta zbijać kapitał polityczny. W takich przypadkach powstają konflikty, które nie mają żadnego uzasadnienia merytorycznego, ale są bardzo medialne. Wielka szkoda, że tak się dzieje. Powoduje to swoisty chaos informacyjny, przekłamania informacji, głoszenie półprawd, a w skrajanym przypadku, inwektywy i oskarżania o „skok na kasę”, „rozbiór Gminy Sanok”, czy „likwidację szkół przez burmistrza” i wiele innych. Jest ich znacznie, znacznie więcej. Jest to tym bardziej przykre, że osoby i środowiska głoszące takie slogany, a często oczywiste nieprawdy, nie można posądzać o niewiedzę i nieznajomość formalno-prawnych aspektów powiększania Sanoka.
Z tym większym smutkiem o tym mówię, bo osobiście spotkały mnie przykrości w sytuacji, w której żadną, nawet drobną sugestią, nie uchybiłem powadze Rady Gminy Sanok, a tym bardziej szacunkowi Państwa Radnych gminnych. Mam nadzieję, że przykrość, która mnie spotkała, była przypadkowa i niezamierzona.
Jestem przekonany, że mieszkańcy Sanoka, okolicznych miejscowości i gmin właściwie ocenią motywację i rzeczowość przekazów informacyjnych, kierowanych przez organizatorów kampanii, wyciągną właściwe wnioski z przebiegu konsultacji społecznych, a podejmując decyzje konsultacyjne będą kierować się przede wszystkim uwarunkowaniami rozwoju Sanoka i całego regionu, czyli, mówiąc najprościej – pomyślą z troską o przyszłości miejsca, z którym związane jest ich życie.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj