Premier Mateusz Morawiecki z wizytą w Sanoku

Premier Mateusz Morawiecki z wizytą w Sanoku

Premier Mateusz Morawiecki z wizytą w SanokuPremier Mateusz Morawiecki odwiedził Sanok. Spotkał się z burmistrzem Tomaszem Matuszewskim, a następnie wziął udział w briefingu prasowym. Premierowi towarzyszył poseł do Parlamentu Europejskiego Tomasz Poręba.

Briefing odbył się na prawym brzegu Sanu, w miejscu, gdzie łączą się ulice Rybickiego i Gajowa, a gdzie za kilka lat zostanie wybudowana nowa przeprawa przez rzekę, dofinansowana z rządowego programu Mosty dla Regionów. Premier mówił o Sanoku jako o mieście, w którym spotykają się różnorodne tradycje, gdzie pod jednym dachem można oglądać imponujący zbiór dawnych ikon i nowoczesną ekspozycję prac Zdzisława Beksińskiego.

Premier Mateusz Morawiecki z wizytą w SanokuMateusz Morawiecki napomknął o tym, że na miejsce briefingu dotarł, przejeżdżając przez najstarszy tymczasowy most w kraju. Nowy most dla Sanoka to z jednej strony konieczność, z drugiej szansą rozwoju. Taka szansą dla miasta jest rządowy program Mosty dla Regionów.

 

Burmistrz Tomasz Matuszewski w swoim wystąpieniu podkreślił rolę wsparcia rządowego dla inwestycji w Sanoku, przypomniał o środkach pozyskiwanych z różnych programów, przede wszystkim na remonty dróg.
Europoseł Tomasz Poręba podkreślił ogromne zaangażowanie burmistrza w pozyskiwanie środków, z humorem nazywając Tomasza Matuszewskiego człowiekiem, który natrafiwszy na zamknięte drzwi, wchodzi oknem…

Była też wzmianka o Tygodniku Sanockim – premier Morawiecki wspomniał o naszych tekstach, co, nie ukrywamy, sprawiło naszej redakcji niemałą satysfakcję.
Więcej o wizycie premiera Morawieckiego w Sanoku napiszemy w najbliższym wydaniu TS.

8 KOMENTARZE

  1. Spotkanie zorganizowane w tajemnicy przed mieszkańcami, aby Premier przypadkiem nie dowiedział się co się wyrabia w Sanoku. Ale i tak spora grupa mieszkańców zorganizowała obywatelski protest podczas tej wizyty, ale o tym media milczą.

  2. Proste pytanie, prosta odpowiedź – z przecieków. Gdyby informację o „wydarzeniu” opublikowano w mediach, protesty byłyby znacznie poważniejsze – mogłoby zabraknąć „sił prewencyjnych”.

  3. Może z gminy, może z powiatu, a może z PWSZ – uczelnia również, jak się okazuje, wiedziała. I nawet zdjęcia są tak zrobione, żeby nie było widać protestujących, to też chyba o czymś świadczy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj