Zbyt niska kara za znęcanie się nad Nero?

Zbyt niska kara za znęcanie się nad Nero?

Nero, to owczarek, który pod opiekę OTOZ Animals trafił w lutym. Przez długi czas przebywał w klinice weterynaryjnej, gdzie ratowano najpierw jego życie, a potem zdrowie. Inspektorzy z OTOZ Animals znaleźli mu wspaniały dom tymczasowy. Niestety zaniedbania wcześniejszego właściciela sprawiły, że Nero do końca życia będzie wymagał leczenia. Nero był skrajnie zagłodzonym psem, widać było na nim każdą kosteczkę, ponadto wydzielał okropny smród. Podczas interwencji jego właściciel stwierdził, że psa uśpi, po czym zmienił zdanie twierdząc, że podejmie się jego leczenia. Sprawa trafiła do sądu.

– W czasie procesu właściciel zeznał, że nigdy nie był z psem u weterynarza, bo … się wstydził. Niestety żaden weterynarz nie jest telepatą i nie może leczyć na odległość psa, którego nie widzi… zatem właściciel bez mrugnięcia okiem i bez wstydu trzymał niemal łysego, pozbawionego tkanki tłuszczowej psa w zimnym kojcu i nieocieplonej budzie na kilkunastostopniowym mrozie – mówią Inspektorzy OTOZ Animals Krosno.

Nero w dniu interwencji

Podczas pierwszej rozprawy były już właściciel Nero otrzymał karę pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, musiał też zapłacić 1000 złotych nawiązki na rzecz inspektoratu oraz pokryć połowę kosztów sądowych.

– Sędzia w uzasadnieniu podkreślił, że właściciel dbał o psa jak umiał, tak jak od zawsze dbano o psy w jego rodzinie. Możemy tylko współczuć panu sędziemu empatii, a tym psom w rodzinie oskarżonego ich losu – uważają inspektorzy. – Według sędziego w niewłaściwy sposób odebraliśmy psa, ponieważ uzyskaliśmy od właściciela zrzeczenie się praw do zwierzęcia, a powinniśmy odebrać zwierzę w trybie 7.3 Ustawy o ochronie zwierząt bez zrzeczenia. Gdyby sędzia pozwolił nam na uzasadnienie takiego sposobu odbioru psa to wyjaśnilibyśmy, że odbiór w trybie 7.3 Ustawy o ochronie zwierząt to przez długi czas najpierw walka z gminą żeby ten odbiór potwierdziła, w wypadku gdy ktoś się odwoła poświęcanie mnóstwa czasu, który moglibyśmy wykorzystać na pomoc zwierzętom, na kolejne procedury administracyjne. Sprawy sądowe trwają nierzadko latami i zwierzę odebrane (jeśli właściciel nie zrzekł się praw do niego) pozostaje przedmiotem procesu i jako takie nie można szukać mu domu i pozostaje na naszym utrzymaniu. Jeśli sprawa karna zostanie umorzona musimy takie zwierzę zwrócić do „właściciela” Dlatego nie zgadzamy się z opinią sędziego, że odbieramy zwierzęta w niewłaściwym trybie. Gdyby nie ten tryb, to Nero do dziś żyłby w kojcu, a tak może wreszcie nie tylko zaznać wygodnego domowego życia, ale przede wszystkim żyć bez bólu. Nie mamy sobie nic do zarzucenia chociaż takie momenty mogą zniechęcać – relacjonują.

Inspektorzy odwołali się według ich zdania od niesprawiedliwego wyroku. Druga rozprawa odbyła się 4 sierpnia. Sędzia Sądu Okręgowego w Krośnie Leszek Grabias podtrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji. Uznał oskarżonego za winnego, lecz nie zasądził zdaniem Inspektorów adekwatnej kary. Nie uwzględnił apelacji, jaką wnieśli Inspektorzy – czyli 15-letni zakaz posiadania zwierząt i 18 tysięcy złotych nawiązki, ani apelacji prokuratora, który wnosił o 10-letni zakaz posiadania zwierząt i 5 tysięcy nawiązki. Ponadto sędzia obciążył Inspektorat połową kosztów postępowania odwoławczego na rzecz skarbu państwa apelacji oraz zasądził zapłacenia oskarżonemu 840 złotych kosztów reprezentacji adwokackiej.

– W ustnym uzasadnieniu sędzia nadmienił, że oskarżony jest człowiekiem ubogim i nieporadnym i jako taki zrobił wszystko co mógł. Bo przecież był (bez psa) u weterynarza we wrześniu 2020 roku i kupił szampon i suplementy, a nie stać go na zapłacenie kilkudziesięciu tysięcy za leczenie. Rzecz w tym, że wszyscy biegli weterynarze w swoich opiniach zaznaczyli, że gdyby oskarżony zaczął leczyć psa kiedy ten zachorował, to koszty leczenia zamknęłyby się w kwocie ok. 100 złotych – mówią.

Nero po leczeniu

– Sędzia uznał zatem, że utrzymywanie swojego zwierzęcia w stanie nieleczonej choroby nie jest znęcaniem się ze szczególnym okrucieństwem. Że wystawienie psa bez sierści, chorego, z 15-kilogramową niedowagą na śnieg i mróz też nim nie jest Że bierne czekanie na jego śmierć i patrzenie na to z okna domu też nie nosi znamion znęcania się ze szczególnym okrucieństwem .Wyrok ten, w naszej opinii, daje oprawcom dużą nadzieję na to, że zaniedbując swoje zwierzę unikną surowej kary – dodają Inspektorzy.

Oskarżony nie otrzymał zakazu posiadania zwierząt. W ocenie sądu jest człowiekiem, który może sprawować opiekę nad kolejną żywą istotą. Sąd nie pochylił się nad tym, że oskarżony jako człowiek ubogi i nieporadny, nie powinien brać na swoje barki utrzymywanie żywego zwierzęcia, które w przeciwieństwie do pluszaka może zachorować, cierpieć i czuje.

– Oskarżony kupując psa wiedział, że nie zarabia dużo i ma na utrzymaniu rodzinę. Czy to kwestia wspomnianej wyżej nieporadności, że nie pomyślał nad tym, że po prostu go nie stać na utrzymanie psa? Sądu niestety pobudki oskarżonego nie zainteresowały – kontynuują.

– Nie ukrywamy, że wyroki takie jak dzisiejszy sprawiają, że czujemy rozgoryczenie, żal i bezsilność skoro nie możemy liczyć na wsparcie wymiaru sprawiedliwości.
Tracimy wiarę w to, co robimy i o co walczymy. Ciężko nam teraz opanować emocje, wsiąść w samochód i jechać na kolejną interwencję . Pozostaje nam tylko satysfakcja, że udało się nam zdążyć zanim organizm Nero się poddał i zanim biedak padł w zimnym kojcu. Żyje, ma opiekę i nie cierpi. Gdzieś tam tli się też nadzieja, że oskarżony w tym procesie zyskał już świadomość, że nie ma odpowiednich warunków i kompetencji by zajmować się jakimkolwiek zwierzęciem – dodają na koniec Inspektorzy.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj