Praca nie dla każdego

III Mistrzostwa o Puchar Rektora PWSZ

Praca ratownika medycznego nie jest dla każdego. Osoba, która chce zostać ratownikiem medycznym, musi posiąść wiele ściśle określonych umiejętności. Cechować się wysoką wydolnością fizyczną. Praca ratownika medycznego wymaga podejmowania szybkich i trafnych decyzji, nierzadko w ekstremalnych okolicznościach, zdolności panowania nad emocjami, odwagi, wytrwałości, cierpliwości, spostrzegawczości i komunikatywności. Istotne są zmysły wzroku i słuchu oraz poczucia równowagi. W tej pracy chodzi o ochronę ludzkiego życia i niezbędne działania nie mogą być odkładane w czasie ze względu na lęk przed wysokością, prozaiczny lęk przed widokiem krwi czy głęboką wodą. Przydadzą się silna psychika i nerwy ze stali. Praca ratownika jest swego rodzaju formą służby.

Mimo wymogów stawianych ratownikom na uczelniach, chętnych by pracować w tym zawodzie nie brakuje. Przyszli ratownicy szkolą się teoretycznie i praktycznie, biorą udział również w zawodach. 20 kwietnia na terenie Sanoka przez cały dzień odbywały się III Mistrzostwa w Ratownictwie Medycznym o Puchar Rektora PWSZ.

– Pomysł na mistrzostwa zrodził się w głowie mgr Huberta Marka, którego wsparł zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. mgr Lesław Penar – mówi rektor PWSZ doc. dr Elżbieta Cipora. – Celem przedsięwzięcia było doskonalenie umiejętności udzielania pomocy w różnych sytuacjach zagrożenia życia. Mistrzostwa odbywały się w trzech kategoriach. W tym roku w kategorii szkół wyższych było 7 zespołów, w kategorii zespołów ratownictwa medycznego 8, natomiast w zakresie kwalifikowanej pierwszej pomocy 10 zespołów. Nasi studenci corocznie biorą udział w mistrzostwach. Opinia o mistrzostwach z roku na rok przyciąga coraz więcej chętnych do udziału w nich. W tym roku na zakończenie rywalizacji odbył się wykład dr Joanny Bierawskiej, Wojewódzkiego Konsultanta ds. medycyny ratunkowej. Warto podkreślić, że w organizację mistrzostw zaangażowani byli wszyscy pracownicy Instytutu Medycznego oraz studenci, również jako pozoranci. Dla studentów były to świetne zajęcia dydaktyczne. W takim współzawodnictwie widać, jak ważne jest komunikowanie się w zespole i panowanie nad emocjami, a są to elementy, których nie da się wyćwiczyć w teorii. Dziesięć scenek, rozgrywanych jedna za drugą to naprawdę stresujące chwile. Pomimo trudnych sytuacji drużyny doskonale poradziły sobie w rozwiązywaniu zadań praktycznych.

– Zawody są świetnie zorganizowane. Byliśmy bardzo zaskoczeni przygotowanymi dla nas zadaniami –mówi uczestnik Adrian Marszałek student II roku Ratownictwa Medycznego w Sanoku. – Wykładowcy mówili: spodziewajcie się niespodziewanego. I tak się stało. Strzelanie, przeliczanie leków bez pacjentów, pożar, współpraca między dwoma zespołami. Jesteśmy pierwszy raz na zawodach i wiemy, że będziemy na następnych.

– Takie zawody to nowe doświadczenia. Ćwiczenia nadają realizmu temu, co nas czeka. Po każdej scence sędzia dokładnie omawia to, co robiliśmy. Wylicza pozytywnie zaliczone punkty i wskazuje błędy, od razu mówiąc co powinniśmy zrobić, co poprawić. To bardzo dobra lekcja ratownictwa! – mówi Robert Antoniewicz, II rok Ratownictwa Medycznego.

– Byłem na podobnych zawodach jako obserwator – opisuje Tomas Folwarczny z Czech, student II roku Ratownictwa Medycznego w Sanoku. – Zasadnicza różnica tkwi w ilości zadań. Tutaj gruntowniej weryfikujemy swoje umiejętności.

Na Ukrainie nie jeżdżą w karetkach ratownicy, a feldszery. Feldszer to osoba z nieukończonym wyższym wykształceniem, która może stawiać diagnozy, zanim przyjedzie lekarz, może podawać leki i wypisać receptę. Żeby feldszer trafił do karetki, musi jeszcze dodatkowo ukończyć kurs pierwszej pomocy (ok. 3-4 miesięcy). Obecnie trwają prace nad reformą na Ukrainie,by wprowadzić paramedyków do karetek. We Lwowie pracuje Państwowe Ratownictwo Medyczne i Medycyna Katastrof (jako jednostki prywatne). Takiego typu mistrzostw nie widziałem, wiem tylko, że odbywają się obozy, gdzie przyjeżdża dużo ekip z różnych województw. Obozy są kilkudniowe, wypadki są symulowane również w nocy. Obecnie trwa współpraca Polsko – Ukraińska i wymiana doświadczeń. Ostatnie zawody, które odbyły się w kwietniu w Szczyrku, gościły 4 ekipy z Ukrainy – relacjonuje Taras Kuzdheba. student II roku Ratownictwa Medycznego.

– Poziom zawodów z każdym rokiem staje się coraz wyższy. Cieszy nas to jako sędziów, jesteśmy pracującymi ratownikami, więc to dla nas ważne, jak sobie młodzież radzi. Dziś przyszło nam oceniać innych. Oceniamy wg wytycznych Europejskiej Rady Resuscytacji. Ocena jest surowa, bo tak musi być. Zespoły jednak radzą sobie dobrze. W imieniu sędziów chciałbym podziękować drożynom za przybycie. Pogoda nie sprzyja, nie chce się wychodzić z domu, a przyjechało więcej zespołów niż w tamtym roku. Lublin, Rzeszów, Nowy Sącz, Kraków, Przemyśl, Przeworsk… Ilość zespołów i miejsca, z których przyjechały, świadczą o coraz wyższym poziomie mistrzostw – skomentował Łukasz Czuchry, ratownik z pogotowia leskiego.

– Cieszy mnie, że w zawodach próbują sił studenci, którzy nie pracują jeszcze jako ratownicy medyczni. – mówi Monika Kijowska, wykładowca PWSZ, sędzia podczas zawodów. Mają wspaniałą okazję do sprawdzenia się w danej sytuacji, z którą mogą się spotkać w czasie pełnienia dyżuru. Z roku na rok scenariusze do scenek są coraz trudniejsze. Wymagają znajomości najnowszych wytycznych oraz sprawności w podejmowaniu działań wobec osoby poszkodowanej. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że poziom wiedzy i umiejętności uczestników w wykonywaniu medycznych czynności ratunkowych jest bardzo wysoki.

Marka Huberta, inicjatora wydarzenia, zapytaliśmy o początki:

– Organizowałem podobne zawody w GOPR już siedem razy. Kiedy zacząłem pracować w PWSZ, pomyślałem, że to dobry pomysł, by zorganizować te zawody na uczelni. Wsparł mnie i wspiera do dzisiaj Leszek Penar, pani rektor się zgodziła i działamy!

– Co sprawia największą trudność przy organizacji takiej dużej imprezy?

– Zebrać wszystko razem. Chodzi o odpowiednią ilość sędziów i pozorantów. Na początku robiliśmy scenki pojedyncze, bo było mniej zespołów. Teraz przygotowujemy podwójne scenki. Dziesięć scenek to dwudziestu sędziów, pozorantów jeszcze więcej. Pogoda jest taka jaka, jest i np. poszkodowany leżący na Schodach Franciszkańskich nie może tam leżeć cały dzień. Na jedną scenkę potrzeba sześciu czy siedmiu pozorantów. Zebrać odpowiednią ilość pomocników to wyzwanie, ale studenci z PWSZ są zawsze chętni do pomocy i bardzo im dziękuję. Następne działania to dopasować scenki do miejsc, wybrać miejsca, dogadać się z właścicielami obiektów, Urzędem Miasta o udostępnienie miejsc czy budynków.

– Ile trwa organizacja?

– Pół roku. Pięć, sześć miesięcy wcześniej musi być przygotowany scenariusz, wymyślone scenki, których nie było w latach poprzednich i zaczynamy pisać pisma o pozwolenia, rozsyłać informacje, To wymaga pracy i czasu.

– Co się zmieniło w ciągu trzech lat?

– Wszystko jest na plus. Najpierw myśleliśmy tylko o terenie województwa krośnieńskiego. I tylko dwóch kategoriach, a to się zmieniło i rozrosło do trzech. Przyjemne jest to, że z coraz dalszych terenów Polski przyjeżdżają do nas uczestnicy. Widzę, że traktują nasze mistrzostwa jako trening przed mistrzostwami ogólnopolskimi. Zauważyłem, że z roku na rok poziom zawodników jest coraz lepszy! Scenki są rozgrywane coraz lepiej. Chodzi o to, że lepiej się czują na zawodach, bo rzeczywistość to co innego, a zawody co innego.

– Jak przebiega ocenianie?

– Surowo i skrupulatnie. Różnice między drużynami często są niewielkie, po pół punktu. Postanowiliśmy, że nie będziemy udzielać dokładnych informacji o punktach. Podajemy trzy pierwsze miejsca, a pozostali mają czwarte. Każda drużyna po kolejnej scence dostaje bardzo dokładną ocenę od jurora i od razu zna swoje niedociągnięcia.

– Czyli każda drużyna ma dodatkowe szkolenie?

– Tak. Scenek jest dziesięć i każdy przypadek jest ciężki. To nie są proste sytuacje. Przykład: pod MOSIR-em był wypadek i jest dwóch poszkodowanych. Kiedy następuje taka sytuacja, powinno się wezwać drugi zespół. Jeśli jeden z poszkodowanych nie oddycha, ratownicy powinni zająć się tym, który żyje. To nie jest prosta sytuacja, ale takie rzeczy się zdarzają. Niestety czasem trzeba, w cudzysłowie, jednego poświęcić i zająć się tym, który żyje. Takie niuanse zdarzają się w życiu. Większość z tych scenek zdarzyła się naprawdę. To nasze doświadczenia z jazdy karetką. To jest zadanie sędziów, by wybrać najtrudniejsze przypadki.

– Kto był zaangażowany w organizację mistrzostw?

– PWSZ, strażacy, pracownicy skansenu i Muzeum Historycznego, burmistrz, starosta, policja. Sędziowie – czyli ratownicy, którzy poświęcają często urlop by przyjechać i sędziować. Niektórych Pogotowia wydelegowały do Mistrzostw, tak też zrobił GOPR, ale na naszą prośbę. Wszystkim chciałbym podziękować za współpracę. Mistrzostwa przebiegły gładko i mam nadzieję, że w przyszłym roku będą równie wspaniałe.

To skomplikowane zadanie logistyczne zorganizować takie mistrzostwa. Sanoczanie, przechodząc obok zmagających się drużyn, często przystawali i nie szczędzili wyrazów uznania.

– Ciepło na sercu się robi, widząc takie zaangażowanie. Człowiek jest spokojniejszy wiedząc, że ratownicy tak skrupulatnie się szkolą. Brawo i oby tak dalej – skomentowała pani Maria, przypadkowa obserwatorka manewrów przy Schodach Franciszkańskich.

W kategorii ZRM na pierwszym miejscu stanęli: Mikołaj Grzech, Łukasz Derwich i Wojtek Przygórzewski. Na drugim miejscu w kategorii SW: Iwona Turosz, Adrian Korzeń i Karolina Goleń. Gratulujemy!

Edyta Wilk

Wyniki III Mistrzostw w Ratownictwie Medycznym o Puchar Rektora PWSZ:

KATEGORIA SW – szkoły wyższe (studenci kierunków ratownictwa medycznego) 
I miejsce – Krakowska Akademia im Andrzeja Frycza Modrzewskiego
II miejsce – PWSZ im. Jana Grodka w Sanoku (III rok, studia stacjonarne)
III miejsce – Uniwersytet Rzeszowski

KATEGORIA ZRM – zespoły ratownictwa medycznego
I miejsce – Grupa Bieszczadzka GOPR
II miejsce – Krakowskie Pogotowie Ratunkowe
 
III miejsce – Samodzielne Publiczne Pogotowie Ratunkowe w Krośnie

KATEGORIA KPP – kwalifikowana pierwsza pomoc
I miejsce – Ochotnicza Straż Pożarna w Besku
II miejsce – Ochotnicza Straż Pożarna w Niebieszczanach
III miejsce – Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Brzozowie

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj