Niebezpieczne śniadanie

Niebezpieczne śniadanie

Zdarzenie, o którym opowiedziała nam z rana zdenerwowana czytelniczka, relacjonujemy ku przestrodze. Pewnie można by było dociec, kto piekł chleb, w którym pani Anna znalazła dwa kawałki szkła – podobno ostre, długości kilku centymetrów, a zakończone milimetrowej średnicy szpikulcem.

– Ugryzłam kanapkę, a tam: niespodzianka. Przełamałam kromkę i znalazłam następny okruch, a właściwie „odszczep”, który wyglądał na kawałek słoika, taki utłuczony tuż przy nakrętce. Na szczęście w porę zorientowałam się, że w chlebie, kupionym w porządnym sklepie, jest szkło. Chleb ze szkłem wylądował w koszu na odpady. Problem w tym, że kupiłam cztery kromki chleba, w sklepie, który prowadzi sprzedaż pieczywa pokrojonego na kromki i zapakowanego w woreczki foliowe. Mam nadzieję, że w innych częściach dużego bochenka szkła nie było i nikomu nie przytrafi się to, co mnie…- mówiła nam do słuchawki pani Anna.

Pani Anna zachowała etykietkę z chleba, żeby zwrócić uwagę w sklepie na piekarnię, która, być może, powinna zwrócić większą uwagę na to, co może „wpaść” do wypiekanego przez nią chleba.

Zanim interwencja pani Anny nabierze mocy – ostrzegamy: nie jedzmy łapczywie pieczywa.

Mamy nadzieję, że w piekarni, która feralny bochen dostarczyła do sklepu, zdarzył się jednorazowy incydent.

4 KOMENTARZE

  1. Dla przestrogi proszę podać nazwę piekarni, która sprzedała taki wyrób – bo nikt nie będzie macał i oglądał ze wszystkich stron każdego zakupionego chleba. A dodatkowo należałoby zgłosić do odpowiednich instytucji taki incydent by zlecono kontrolę procesów technologicznych i czystości w tym zakładzie gdyż samo opisanie zbulwersowania tej pani nie przyniesie żadnych skutków.

  2. Ludzie dzwonią i nieraz różne bzdury wygadują aby wykończyć konkurencję. Jakby ta pani wiedziała co mówi to niewyrzucałaby, chleba do śmieci. Oby go nigdy jej nie brakowało. Ps do redakcji – nikt w żadnej sprawie do was nie może zadzwonić? Kto bez sprawdzenia, wypisuje takie bzdury bez szczegółów?

  3. Pani, która dzwoniła, wiedziała, o czym mówi. O szczegółach swojego znaleziska poinformowała sklep, sprawa toczy się właściwym torem – o tym się upewniliśmy. Jeśli ktoś chciałby podjąć wolontariacką współpracę z naszą redakcją i sprawdzać, ile szkła było w ugryzionym chlebie i czy to naprawdę było szkło oraz ile chleba po wyjęciu szkła można zostawić w chlebaku – zapraszamy. Jeśli o połączenia telefoniczne chodzi, to wiedzą wszyscy, którzy do nas dzwonią – że dzwonić można. Zazwyczaj w sprawach, które wymagają nagłośnienia. Czy ta akurat wymagała – zostawiamy Państwa osądowi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj