Manuri dla zdrowego relaksu

Manuri dla zdrowego relaksu

Manuri to niewielki gabinet, w którym unosi się aromat orientalnych olejków i słychać relaksującą muzykę. Regina Żołądż skończyła fizjoterapię, ale zawsze fascynował ja masaż. Trzy lata temu postawiła na własną działalność i pasję i stworzyła miejsce dla orientalnego pachnącego relaksu.

– Wiem, że od razu po skończonych studiach chciałaś pracować jako fizjoterapeuta, ale nie udało się.

Tak. Niestety zawsze odpadałam po pierwszym pytaniu u pracodawcy: czy ma pani dzieci i w jakim wieku. Bycie matką dyskwalifikowało mnie jako dobrego pracownika. Udało mi się dostać pracę w sklepie medycznym. Pracując w sklepie, wciąż myślałam o masażach i zrobiłam pierwszy kurs masażu orientalnego. Myśl o swoim gabinecie masażu nie opuszczała mnie, kiełkowała i rosła. W pewnym momencie postanowiłam spróbować.

Manuri dla zdrowego relaksu 7 300x251 - Manuri dla zdrowego relaksuŁączyłaś pracę na „etacie” i swój gabinet?

Tak, przez rok, ale to był najbardziej morderczy rok w moim życiu. Od 8.00 do 16.00 pracowałam w sklepie, a potem u siebie. Po pracy oczywiście obowiązki domowe, odrabianie lekcji z dziećmi, wiadomo, to co kobieta zawsze musi zrobić. Bardzo mnie w tym okresie wspierał mąż, ale dłużej nie dałabym rady pracować w dwóch miejscach i postawiłam wszystko na jedną kartę – na swój gabinet.

Masaże się przyjęły?

(Śmiech) Powiem szczerze, były miesiące, że kiedy ktoś mnie pytał o to, jak leci, zawsze odpowiadałam – wspaniale, mimo tego, że miałam, załóżmy, trzech czy czterech klientów w miesiącu. Początki były niełatwe, ale powoli zaczynam mieć grafik fajnie wypełniony. Najczęściej jest tak, że klienci wracają i przyprowadzają nowych. Uwielbiam te chwile, kiedy po masażu osoba z uśmiechem na ustach stwierdza: „czuję się jak nowo narodzona” albo – to dotyczy często panów po masażu z użyciem peelingu – „nigdy nie miałem takiego ciała, jak pupa niemowlaka!”. Najczęściej jednak klienci są oszołomieni poziomem relaksu, którego mogą doświadczyć. Kiedyś pewna klientka tak to określiła: „czuję się jak na lekkim rauszu!” Bo taki jest efekt masażu. Ciało jest silnie rozluźnione, a umysł zdecydowanie odpoczywa.

Nie ma zabawnych historii z masażem? Masaż rożnie może się kojarzyć…

Czasami są. Klienci (panowie) pytają, czy jest masaż całego ciała. Oczywiście, odpowiadam, że tak, oprócz części intymnych. Nieraz są chyba zawiedzeni. Druga sprawa, czasem klienci dzwonią i pytają, czy wykonuję masaż, za który płaci NFZ. Niestety, nie. Owszem, wykonuję masaż klasyczny, ale nierefundowany. Niemniej wiele osób żyje w tak ciągłym biegu, że rozumie potrzebę ciała do rozluźnienia. Wzrasta też świadomość ludzi, że trzeba o siebie zadbać, by być zdrowym. Masaż to bardzo ułatwia.

Opowiedz czytelnikom o rodzajach masażu, jakie wykonujesz, bo nie są to, jak wspomniałaś, masaże stricte klasyczne.

 Masaż Abhyanga jest głęboko relaksujący i oczyszczający, masaż całego ciała olejami ziołowymi Abhyanga jest jednym z najważniejszych zabiegów stosowanych w Ajurwedzie. Regularne masaże olejami pobudzają układ krążenia, koją system nerwowy. Wspierają trawienie, oczyszczają krew i dotleniają komórki ciała, tym samym poprawiając samopoczucie fizyczne i psychiczne. Masaż Udvartana jest od wieków stosowany w indyjskich świątyniach piękna. To masaż, w którym stosuje się proszki ziołowe zmieszane z olejem ajurwedyjskim. Zioła i zboża w składzie zawierają między innymi kwas krzemowy (jęczmień), witaminę C (amla), które wzmacniają i poprawiają napięcie tkanki. Udvartana wspomaga usuwanie toksyn z organizmu, pobudza krążenie, likwiduje zmiany cellulitowe, modeluje sylwetkę, wygładza nierówności skóry oraz nadaje jej zdrowy wygląd. Masaż usuwa obumarły naskórek, co ułatwia wnikanie oleju i sprawia, że skóra jest doskonale nawilżona. Udvartana cudownie odpręża! Ratnaabhyanga to masaż gorącymi kamieniami półszlachetnymi oraz ciepłym, naturalnym olejem ajurwedyjskim. Masaż ten wspaniale odpręża, doskonale likwiduje napięcia i bóle mięśni, pozwala odzyskać siły witalne, dodaje energii życiowej! Do masażu używa się unikalnych kamieni, takich jak: jaspis, karneol, tygrysie oko, ametyst, awenturyn, kwarc różowy, kryształ górski. Kamienie nie tylko pięknie wyglądają, ale dzięki swym wspaniałym właściwościom mają dobroczynny wpływ na cały organizm. W połączeniu z aromaterapią masaż Ratnaabhyanga tworzy niesamowity klimat. Taki masaż polecam osobom, które ciężko fizycznie pracują lub mają problem z kręgosłupem. Dzięki kamieniom rozgrzewane są mięśnie i narządy daleko w głąb ciała. Rwa kulszowa czy podobne problemy często znikają po takim masażu. Następnie mamy Lomi Lomi – masaż wywodzący się z tradycji hawajskiej, który pozwala na pozbycie się wielu fizycznych i psychicznych ograniczeń. Pomaga pozbyć się obaw, złych przyzwyczajeń, uwolnić się od lęku. Lomi Lomi to płynne ruchy wprowadzające ciało w stan silnej relaksacji. Wiele osób zasypia przy tym masażu. Wprowadza on często w stan taki, jak chwile przed zaśnięciem. Znakomicie usuwa napięcie, spowodowane długotrwałym stresem, uelastycznia stawy, pomaga w przewlekłych dolegliwościach bólowych kręgosłupa, a także w migrenowych bólach głowy.

To są masaże całego ciała?

Tak. Wykonuję jeszcze masaże częściowe, np. przy pomocy witek bambusowych częściowy masaż ud. Proszę się nie obawiać, nikogo nie biję. Witkami umiejętnie się uciska i omiata ciało. Wykonuję również masaż twarzy. Oczywiście każdy masaż kończy się chwilą aromaterapii.

Jak godzisz obowiązki domowe z wykonywanym zawodem?

Teraz, odpukać, dobrze. Umawiam się tak, by wszystko ogarnąć. Plusem własnej działalności jest właśnie to, że jeżeli potrzebuję wolnego dnia lub np. wolnego popołudnia, ustalam wizyty z klientami tak, by to sobie zorganizować.

A jako przedsiębiorca – co byś zmieniła w Sanoku, by ułatwić życie takim osobom, które chcą prowadzić własną działalność?

Zniżyć ZUS! Dla mnie to największa opłata, bo gabinet mam niewielki, ale zupełnie wystarczający i w miejscu, które ma wiele zalet, chociażby parking i jest tu cicho. Bardzo lubię to, co robię, więc będę starała się działać jak najdłużej. Lubię po prostu pomagać innym!

A propos pomagania. Jeszcze jedno pytanie: jesteś dawcą komórek macierzystych, ile lat minęło od przeszczepu i jak się czuje twój biorca?

To już cztery lata, a biorczyni, kobieta z Kanady, jest zdrowa. Niestety odległość sprawia, że się nie widziałyśmy na żywo. Pisujemy do siebie listy.

Rozmawiała Edyta Wilk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj