Zadzwoniła do nas oburzona czytelniczka sytuacją nad Sanem. Mamy środę, więc obok Carrefoura odbywa się targ – żartobliwie przez niektórych nazywany „świętem dyszla”. Straż miejska wyznacza żółtymi taśmami miejsca parkingowe, ale zaradni uczestnicy targu namiętnie je zrywają. Auta parkowane są na trawniku. Dzisiaj jest sucho i ciepło, ale kiedy pada deszcz, po osobach parkujących zostają wielkie koleiny. Dodatkowo często zastawiane są wjazdy na posesje mieszkańców.
– Kilkaset metrów dalej, obok mostu znajduje się obszerny parking, czy to takie trudne przespacerować się na targ? Czy tak to powinno wyglądać? – pyta czytelniczka.
Dziennikarka, ekonomistka, przewodniczka po sanockim skansenie, zakochana w kuchni regionalnej, współtwórczyni książki "Łemkowskie smaki" przetłumaczonej na trzy języki. Od dziesięciu lat związana z "Tygodnikiem Sanockim". Specjalizuje się w tematyce społecznej, kulturowej ze szczególnym uwzględnieniem problemów edukacji i ochrony zdrowia. W swojej pracy kieruje się rzetelnością i obiektywizmem, a także troską o dobro mniejszości i osób wykluczonych. Czynnie uczestniczy w życiu miasta. Mama dwóch wspaniałych córek zaangażowana w życie szkół.
Ostatnie komentarze