1 listopada

1 listopada

 

– Myślisz, że zmarłych obchodzi, kiedy ktoś przyjdzie na ich grób?
– To święto jest potrzebne żywym – zauważyła Nika. – Żeby wiedzieli, że jak odejdą, ktoś będzie o nich pamiętał.
Rafał Kosik – Felix, Net i Nika oraz Pułapka Nieśmiertelności

Pamiętam, jak pierwszy raz przeczytałam ten cytat. Długo myślałam nad jego sensem, by przekonać się, że jest w nim dużo prawdy. Bez względu na to, czy wierzymy w życie pozagrobowe, czy nie ,stawianie nagrobków na całym świecie jest sprawą oczywistą. Honorujemy pamięć po zmarłym, zapewniamy naszym bliskim godny pochówek, a my mamy miejsce, które możemy odwiedzić, zapalić znicza, spojrzeć na tablicę nagrobną, by wspomnieć zmarłego, zatęsknić, czasami nawet porozmawiać. Ciężko jest żegnać swoich bliskich, bez względu na wiek i okoliczności w jakich odeszli od nas, dlatego stawiamy im „pomniki pamięci”.

Oczywiście nie dostrzegam w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Nie wyobrażam sobie, że nie byłoby miejsca w którym nie mogłabym odwiedzić swojej zmarłej rodziny, chociaż wiem, że w praktyce robimy to za rzadko. Zabiegani, zapracowani, przytłoczeni obowiązkami codzienności zawsze mówimy „później”, a zmarli sobie spokojnie czekają, jak mówiła moja babcia „Oni nigdzie się nie śpieszą, mają na to całą wieczność”.

1 listopada to pod wieloma względami jest dniem magicznym. Rodziny spotykają się nad grobami, zapalają znicze. Cmentarze przyozdobione są pięknymi wieńcami, wymyślnymi lampionami, figurkami aniołów, na alejkach panuje ścisk, ale ludzie nie pędzą. Pogrążają się w zadumie. W Sanoku jest taka tradycja, że mieszkańcy zapalają znicze na cmentarzu wojskowym. Zawsze jest ich tam najwięcej. Patrzę na to wszystko ze wzruszeniem.

Lubię spacerować po starych cmentarzach, przyglądać się nazwiskom i sentencjom, które zostały wyryte na grobach nieznanych mi osób. Myśleć nad historiami ludzi, którzy odeszli. Zawsze budzi to we mnie poczucie ulotności życia. Jako dziecko, gdy żyła jeszcze moja babcia miałyśmy w zwyczaju porządkować groby przed świętem zmarłych. Kochałam jej wtedy słuchać. Często spacerowałyśmy, a ona opowiadała mi historie o wielu ludziach. Teraz, gdy sama spaceruję przypominam sobie niektóre historie. Niestety wiem, że wielu z nich nigdy nie poznam. To co wzbudza we mnie największy smutek w obchodzeniu Dniu Wszystkich Świętych to stan opuszczenia.

Kiedy skończy się święto, rodziny wyjadą, dzieci wrócą na studia pozostaną przyozdobione grobowce, więdnące, chryzantemy, wypalone znicze, których nie ma kto uprzątnąć, poprzewracane kwiaty, zdmuchnięte przez wiatr, bo to w końcu listopad. O ile w Święto Zmarłych cmentarz jest pięknym miejscem, tak dzień po dniu traci na swoim uroku, stając się tym, czym bym przed tym dniem – pomnikiem pamięci tych, którzy chcą mieć miejsce, by odwiedzić zmarłego i nie ma w tym nic złego, w końcu wszyscy tęsknimy. Stojąc nad grobem swoich bliskich zastanówcie się, że może to nie ilość zapalonych zniczy, ani wielkość chryzantem się liczy, a po prostu zwykła obecność i pamięć. Jeżeli gdzieś obok dostrzeżecie grób na którym nie pali się znicz, jest on opuszczony, zarośnięty trawą, zapalcie i tam świeczkę. W Święto Zmarłych, tak jak i w Święta Bożego Narodzenia nikt nie powinien być sam.

esw

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj