Autokar w rowie. Relacja świadka

 

Autokar w rowie. Relacja świadka

W dniu 13 października 2019 w okolicy cerkwi w Smolniku n/Sanem autokar z grupą 39 osób – w tym 10 dzieci zsunął się z pobocza jezdni do rowu, podczas mijania się z autem osobowym. Zdarzenie miało miejsce ok godz.16.00. Na całe szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

redakcją skontaktował się przewodnik Andrzej Lenart.

Grupą opiekował się przewodnik beskidzki i Bieszczadzkiego Parku Narodowego pan Andrzej Lenart , który tak relacjonuje powyższe zdarzenie:

Miałem w autokarze grupę z Kozienic, rodziny 39 osób w tym 10 dzieci. Podczas przejazdu z cerkwi w Smolniku do drogi głównej, autobus zsunął się z pobocza do rowu, podczas mijania się z autem osobowym ok godz. 16.00. Ludzie zostali ewakuowani z autobusu, żadnych obrażeń nie było. W trosce zwłaszcza o dzieci, wszystkich skierowałem do pensjonatu Wilcza Jama, który był otwarty najbliżej.

Po pewnym czasie przyszedł do mnie właściciel pensjonatu i poprosił, aby pasażerowie autobusu opuścili jego lokal i przeszli sobie na taras, bo blokują miejsca (lokal był otwarty). Tej informacji nie przekazałem rodzinom z dziećmi i pasażerowie pozostali aż do przyjazdu autobusu zastępczego. Straż pożarna (OSP Lutowiska), policja oraz właściciel ciężkiego dźwigu z Sanoka udzielili profesjonalnej pomocy. Za co pragnę serdecznie podziękować.

Autobus w późnych godzinach wieczornych został wyciągnięty bez uszkodzeń w pełnej sprawności. W tym miejscu było już kilka przypadków osunięcia się pojazdów z pobocza. Odpowiedzialna instytucja, za utrzymanie drogi nie robi nic, aby umożliwić dojazd do zabytkowej, dawnej cerkwi. Z powodu braku zatoki postojowej dla autobusów przy drodze głównej, zwiedzanie dawnej cerkwi jest bardzo utrudnione. Jest to zabytek UNESCO – perełka, która przyciąga wielu turystów w to miejsce – relacjonuje przewodnik – niestety też bardzo dziwne było zachowanie Mirosława P. radnego gminy Lutowiska, który w poszukiwaniu sensacji, zjawił się na miejscu zdarzenia, porobił zdjęcia i odszedł. Nie zapytał czy potrzebujemy pomocy, nie zainteresował się, co się stało. Jeszcze w tym samym dniu na portalu społecznościowym opisał ironicznie zdarzenie. Takie zachowanie radnego na swoim terenie, szukającego sensacji jest dla mnie delikatnie mówiąc, niewłaściwe. Jedno zdarzenie i można przekonać się jak potrafią być wspaniali ludzie, ale też zderzyć się z negatywną rzeczywistością – podsumowuje Andrzej Lenart.

Nadmieniamy, że cerkiew w Smolniku to jedna z najpiękniejszych i najstarszych zabytków architektury sakralnej w Bieszczadach. Obecnie stojąca wzniesiona została w 1791roku. W 2013 roku została wpisana na listę UNESCO. Niestety do tej pory nie ma prądu, monitoringu ani zabezpieczenia ppoż. Jest jedną z nielicznie zachowanych trójdzielnych cerkwi kopułowych, występujących na Bojkowszczyźnie, zniszczonych na tym obszarze ( w obecnych granicach Polski) po 1947 roku. Niewątpliwy unikat i perełka w Bieszczadach.

ew

2 KOMENTARZE

  1. W Sanoku też mamy fajnych radnych. Tamten choć fotografuje rzeczywistość, a w Sanoku mamy mistrza fake newsów. Widziano, jak kładł kawałek szkła pod huśtawką na miejskim placu zabaw, fotografował i zdjęcie przesyłał do „emediów”.

  2. Bo teraz znieczulica panuje
    Pstryknę, sfocę, sfotografuje
    Jak innym nieszczęście się przydarza
    Wyspowiadam się i po opłatek pójdę do ołtarza
    Znów będę święty na minut kilka
    Potem zgrzeszę to będzie chwilka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj