Brakuje pieniędzy na zabiegi rehabilitacyjne

Niskie kontrakty, nieocenione straty

– Nie chodzi o to, że jesteśmy pokrzywdzeni my, fizjoterapeuci. Pokrzywdzeni są przede wszystkim pacjenci – powiedział mi Szymon Mrugała, fizjoterapeuta, który upoważnił mnie do tego, by mu uchylić przyłbicy. Jest odważny i bardzo zdeterminowany. Momentami nie panuje nad emocjami, a jego przekaz nie jest wolny od patosu. Ale jak inaczej mówić o sprawach, które są ludziom bardzo potrzebne, a które właśnie dotyka grzech prawie całkowitego zaniechania?

Były lata, kiedy było dobrze – mówi szefowa Szymona. – Kontrakty były wyższe, zatrudnialiśmy więcej osób, można było sobie pozwolić na szkolenia dla personelu, na sprzęt. Co roku kontrakty były skromniejsze. Trzy lata temu dostaliśmy kontrakt mniej korzystny od poprzednich i wtedy, można powiedzieć, odnotowaliśmy pierwsze mocne tąpnięcie. Musieliśmy zwolnić personel, ponieważ nie dało się wszystkich utrzymać. Ta sytuacja dotyczy całego Podkarpacia. Jeździliśmy do Rzeszowa, do dyrektora od spraw medycznych w Narodowym Funduszu Zdrowia. Rozmawialiśmy z posłami, poruszali niebo, ziemię, pisali pisma. Co roku niby było aneksowanie, szansa, że kontrakt będzie lepszy, a kończyło się na złudnej nadziei. Praktyczne wiele osób z branży liczyło, że trzy lata przeczekamy i w końcu się od dna odbijemy.
Jest 11 przychodni w Sanoku, świadczących usługi rehabilitacyjne, refundowane przez NFZ, na jednym z pierwszych miejsc, według norm NFZ figuruje Nafta-Med. Zainwestowali w sprzęt, mają dobrze wyszkoloną kadrę, kontakt z lekarzem specjalistą. – Myśleliśmy, że ten standard będzie promowany, ale okazało się, że nie. Budynek bez barier architektonicznych, winda, świetnie wykształceni rehabilitanci to za mało – mówi szefowa tamtejszej Rehabilitacji Leczniczej.

Życie w Sanoku

Jeśli chodzi o perspektywy życia, Sanok nie wygląda najlepiej. Niskie zarobki, drogie usługi i towary, starzejące się społeczeństwo. Renciści i emeryci żyją za 1000 – 1200 zł miesięcznie. – Mam znajomych w Krakowie, oni są w stanie zarabiać, świadcząc usługi prywatne. Na Podkarpaciu to niemożliwe. Niskie kontrakty to zabieranie pieniędzy najbiedniejszym. W Konstytucji zostało zawarte: mamy mieć bezpłatne usługi medyczne. Jeśli żyjemy w mieście bez perspektyw, gdzie mieszkają ludzie niezamożni, zarabiający średnio 1600 zł, to jak, za co oni sobie pozwolą na prywatną rehabilitację? Tyle się mówi o geriatrii, o spokojnym starzeniu się, a tymczasem tym biednym starszym ludziom zabiera się pieniądze – denerwuje się Szymon. – Przy ostatnim kontraktowaniu punkty obcięto wszystkim w mieście. Wszystko zmierza ku temu, żeby ludzie sami płacili za rehabilitację.
Lata starań, by być konkurencyjnym na rynku, wirówki, wyposażenie – dla tego, kto o to zadbał okazało się „małym plusikiem”. 22 placówki w mieście i powiecie sanockim trzeba utrzymać – podobno tak brzmiał jeden z argumentów uzasadniających niższe kontrakty.

Pieniądze przesunięte

– Gdzieś te pieniądze zostały przesunięte – mówią zgodnie rehabilitanci. Tylko gdzie i dlaczego zabrano je z rejonu, gdzie mieszkają ludzie w swojej większości niezamożni? Dlaczego taki podział? Według jakiego klucza dzieli się pieniądze i wycenia wartość punktów? Różnice pomiędzy jednakowymi zabiegami, wykonywanymi na przykład na Śląsku i na Podkarpaciu sięgają 50 proc., na niekorzyść Podkarpacia, oczywiście.
Formy aktywnego protestu odpadają. Jedynym protestem jest uświadamianie pacjentom ich sytuacji.
– Ja mogę, po zwolnieniu z pracy pracować jako kasjer w wielkopowierzchniowym sklepie. Do tej pory inwestowałem w siebie, uczestniczyłem w kursach, podnosiłem swoje kwalifikacje. Od 11 lat pracuję w zawodzie, chcę pomagać ludziom. Nie wiem, czy wynagrodzenie kasjera nie byłoby ostatecznie bardziej satysfakcjonujące – mówi Szymon Mrugała.

Niskie kontrakty

Niskie kontrakty wywołały falę oporu. Niedawno nadeszła odpowiedź, zamieszczona na stronach internetowych NFZ: o 2 proc. zwiększone zostały kontrakty na opiekę psychiatryczną, leczenie uzależnień, opiekę ambulatoryjną i świadczenia specjalistyczne. Nie ma tam rehabilitacji. – Rehabilitacja padnie całkowicie – uważają moi rozmówcy. – Pacjenci mają do nas żal, a my? Cóż, odsyłamy ich do Narodowego Funduszu Zdrowia. Może to ostatecznie im i nam pomoże.
Świadczenia rehabilitacyjne zostały obniżone drastycznie. Tylko petycje pacjentów mogą pomóc; to znaczy – mogą być próbą, podjętą dla zmiany tej sytuacji, próbą skuteczną. Jeśli ona zawiedzie, wtedy… Rehabilitacja na Podkarpaciu przestanie istnieć.

Rehabilitacja na Podkarpaciu przestaje istnieć

– Przez 8 lat byliśmy zaniedbywani. Zmieniliśmy to, tutaj, na Podkarpaciu, zrobiliśmy to zdecydowanie: mamy naszego posła, władze województwa, powiatu, miasta. Opowiadamy się za programem zrównoważonego rozwoju, przeciwko dzieleniu kraju na Polskę A, B, C. No i zawiedliśmy się. Nadal żyjemy w tej „gorszej” części, zaniedbywanej pod wieloma względami – Szymon nie kryje rozżalenia.
Rehabilitanci planują napisać petycję do posła Piotra Uruskiego, liczą na to, że poseł pomoże im w rozwiązaniu problemu.
Nad-limity raz są, raz ich nie ma. Jest obowiązek dojechania do pacjenta w regionie na własny koszt. Wartość punktowa domowej rehabilitacji jest większa, to fakt, jest liczona podwójnie; żeby zobrazować skalę zjawiska należy nadmienić, że refundacja za masaż wykonany w domu pacjenta wynosi 20 zł.
– Zabezpieczamy pobory, utrzymujemy certyfikaty sprzętu, zatrudniamy informatyka, utrzymujemy budynek, prowadzimy księgowość. Przy tych pieniądzach, które dostaliśmy, nie utrzymamy całego personelu. Sytuacja jest dramatyczna. Rehabilitanci mają doświadczenie, wysokie kwalifikacje i… rodziny na utrzymaniu. Od października do końca roku dawno już są zaplanowane zabiegi. Nowych pacjentów będziemy odsyłać z kwitkiem – uważa szefowa Rehabilitacji Leczniczej z Nafta-Med-u.

Podziały…

Służba zdrowia dostaje takie same albo większe pieniądze, ale jak się je dzieli? Dlaczego rehabilitacja została zepchnięta na margines? Jak dotąd nikt nie potrafi na te pytania udzielić zadowalającej odpowiedzi. Także rehabilitanci i ich szefowie, którzy pytali o to w oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia. Pozostaje pacjent. Pacjent, który ma prawo do korzystania z bezpłatnego dostępu do usług medycznych, w tym do rehabilitacji leczniczej. Pacjent powinien się przynajmniej dowiedzieć, dlaczego dostęp do rehabilitacji będzie – przynajmniej na Podkarpaciu – w najbliższym czasie aż tak utrudniony.

msw

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj